sobota, 30 sierpnia 2025

Antropologia św. Grzegorza z

 Czytamy dzisiaj fragment Ewangelii św. Łukasza, w której Jezus odczytuje na zebraniu w synagodze fragment proroka Izajasza: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnych, abym obwoływał rok łaski od Pana” (Łk 4, 20). jednocześnie wspominamy w całym Kościele wielkiego świętego Grzegorza z Nyssy. Ostatni z tzw. ojców kapadockich. Urodził się w 335 zmarł ok. 394/395r. był bratem św. Bazylego Wielkiego, który namówił go - już wówczas wykształconego retora - do wstąpienia w szeregi duchowieństwa i zajęcia się praktykami ascetycznymi. Św. Grzegorz był kolejno biskupem Nyssy i Sebastei, ale z powodu początkowej spolegliwości a później występowania w obronie ortodoksji nie zrobił wielkiej kariery urzędniczej. Ze stolicy w Sebastei został usunięty. Dopiero po pewnym czasie doznał rehabilitacji za sprawą cesarza Gracjana.


Podobnie jak jego dwaj starsi towarzysze Grzegorz z Nazjanzu i Bazyli Wielki występował przeciw arianom, szczególnie Eunomiuszowi. Jednak jego jedną z największych zasług dla wiary jest zdanie, które powtarzamy co tydzień w kościele: " Wierzę w Ducha Świętego Pana i Ożywiciela". Św. Grzegorz energicznie występował przeciw tzw. pneumatomachom czyli tym teologom chrześcijańskim, którzy akceptując wprawdzie bóstwo Chrystusa jedno i tożsame co do istoty z Ojcem, negowali jednak osobowy charakter (hipostazę) Ducha Świętego. Uważali Go za moc Bożą, podobnie jak dzisiaj wierzą Świadkowie Jehowy.

Ciekawą rzeczą napsaną przez Grzegorza jest "Hexameron" czyli traktat o sześciu dniach stworzenia, według Grzegorza Wszechświat, wszelkie byty istniały już wcześniej przed stworzeniem wszystkiego w podziale na interwały czasowe. Jako dowód Grzegorz analizuje znaczenie słowa hebrajskiego bereszit, które rozpoczyna Księgę Rodzaju, oznacza ona bowiem zarówno początek jak i głowę. Wszystko było w głowie, czyli w umyśle Pana Boga nim zostało stworzone w postaci materii. Niebo i ziemia, nieukształtowana materia spowita przez ciemność jest dla Grzegorza czymś w rodzaju platońskiej materii pierwszej, z której Bóg kształtuje byty, jeden wyjątek tylko, że w przeciwieństwie do platonizmu pramateria nie istnieje wiecznie.

Był jednym z pierwszych chrześcijańskich pisarzy, którzy mówili o czymś na kształt ciemnej nocy ducha - nawrócony, oświecony chrześcijanin miał bowiem według Grzegorza wzorem Mojżesza wkroczyć na górę Synaj aby, podobnie jak Mojżesz poznawać Boże tajemnice w ciemnym obłoku niewiedzy.

Prawdziwie niedocenionym skarbem jest jego antropologia. Doktor Kościoła mówi o wysokiej godności każdego człowieka. Jest jedynym stworzeniem o wyprostowanej postawie mającym zupełnie inną perspektywę przestrzenną od reszty stworzeń (na podobną rzecz zwrócił uwagę Mircea Eliade w swym eseju o historii idei i wierzeń religijnych). W dziele "O stworzeniu człowieka" pisał: "Człowiek ma postawę wyprostowaną, jest skierowany ku niebu i patrzy w górę. Oznacza to zdolność do rządzenia i godność królewską. Tylko człowiek jest wyprostowany, a ciała wszystkich innych stworzeń są pochylone ku ziemi, co świadczy o różnicy godności między poddanymi a stojącą nad nimi władzą".

Poprzez uczestniczenie zarówno w świecie duchowym jak i materialnym człowiek jest współuczestnikiem (gr. ho metechon) dzieła stworzenia. Pisał o tym następująco: "Człowiek został wprowadzony [na świat] jako ostatni, nie jako coś bezwartościowego odrzuconego na koniec, ale by być królem poddanych od zarania swojego istnienia". Człowiek stworzony jako ostatni, został pozostawiony na koniec nie ze względu na lichość swej natury, ale na swoją godność królewską".

Człowiek to jedyny byt, którego stworzenie poprzedziła narada: Bóg wyznaczył do jego stworzenia: wzór, cel i określił co będzie czynił. W człowieku i jego powstaniu "natura w jakiś sposób zmierzała konsekwentnie do doskonałości". Jako obraz królewskiej godności Boga człowiek podobnie jak król posiada purpurę (cnotę), ma berło (nieśmiertelność) i koronę na głowie (sprawiedliwość). Również jego najwyższa część, ta która stanowi jego istotę jest obrazem Niepoznawalnego Boga: "Któż poznał zamysł Pana? – pyta Apostoł174. A ja pytam ponadto: któż poznał własny umysł"?

Ks. Łukasz Szlak

Bereszit

 Bereszit. בראׁשית.


To pierwsze słowo, które pojawia się w Biblii. Jaką tajemnicę kryje? Z pewnością wiele. Dzisiaj podamy jedną z nich.
Słowo to składa się z sześciu hebrajskich liter: Bet, Resz, Alef, Szin, Jod, Tav. Pierwsza litera jak podają filolodzy i teologowie żydowscy przypomina nieco swoim kształtem dom. Przybytek Boży w niebiosach jest więc podstawą tworzenia świata.

Dalej:
Dwie pierwsze litery - Br בר (Bar) oznaczają syna.
Alef א jest literą od której zaczyna się słowo Bóg - Elohim, i oznacza też liczbę 1.
שית Szit to po hebrajsku ciernie.
Rosz ראשׁ to z kolei głowa (wyraz ten jest też trzonem słowa bereszit).
ברש - brosz to z kolei drzewo.
שי - dar.
ת - literka tav niegdyś jeszcze za czasów Chrystusa i wcześniej była zapisywana w formie krzyża x.
Tav znaczy również Przymierze.
Co możemy z tego wyczytać? 'Syn Boży, ukoronowany cierniami na głowie, powieszony na drzewie Krzyża, dar Przymierza'.

xłsz;)

Bereszit cz. 2

 Na podstawie Tora Pardes Lauder.


Zdanie Bereszit bara Elohim według Rasziego powinno być tłumaczone jako: "Na początku stwarzania". Raszi twierdzi, że Bóg stworzył na początku cztery elementy: ogień, wiatr, wodę, ziemię. Byłoby to mniej więcej tożsame z prima materia (materią pierwszą) Platona. szystkie elemnty występują w tekście poza ogniem, który jest zawarty w tekście implicite. Bezład, chaos (Tohu wa bohu) miałoby być niczym cylinder z platońskiego Timajosa, w którym Demiurg wytwarzał byty. Podobnie twierdzili katoliccy teologowie i filozofowie że szkoły w Chartres, którzy bazowali na tym samym co Raszi tekście Platona - łacińskich fragmentach Timajosa przetłumaczonych z greki przez Chalcydiusza.

W pierwszym zdaniu Bereszit jest dokładnie 28 liter, tyle samo ile wartość liczbowa słowa koach - potęga. Tyle samo liter ma również werset wprowadzający do Dekalogu.

Tora zaczyna się od litery bet, której wartość liczbowa to 2. Ma to być aluzja do dwóch światów stworzonych przez Boga: materialnego i duchowego (ów ma być zawarty według Jana Szkota Eriugeny w stworzeniu światłości).

Czas nie istniał przed stworzeniem, samo słowo Bereszit leży poza czasem.

Przed stworzeniem Bóg powołał w swoim umyśle siedem pojęć: Tora; Teuszwa (skrucha), Gan Eden (ogórd rajski); Gehonim (miejsce kary - piekło); Kise Hakawod (Tron Chwały); Bet Hamikdasz (Świątynia); Imię Mesjasza.

Bara Elohim et haszemim - W zdaniu tym zawierają się dwie nazwy Boga: Elohim i Haszem. Pierwsze jest kojarzone ze sprawiedliwością i sądem, na których pierwotnie Bóg chciał oprzeć świat. Jednak gdy jednak spostrzegł, że świat nie może istnieć bez Jego Miłosierdzia, użył też tego imienia Ha-Szem, które oznacza Miłosierdzie.

Bereszit bara Elohim - końcowe litery tych słów tworzą wyraz Emet - Prawda.

xłsz

Refleksja na temat dzisiejszej Ewangelii III Niedziela Wielkiego Postu rok C.

Nawrócenie. Wybitny współczesny filozof Peter Sloterdijk jakiś czas temu napisał książkę pt. "Musisz życie swe odmienić", w której postulował, że w człowieku na podobieństwo układu immunologicznego, istnieje jakiś układ odpowiadający za dążenie do zmiany samego siebie, doskonalenia osobowości. Nawrócenie. Gdy dziś myślimy o zmianie mentalności, myślimy zazwyczaj o psychologii. Nasza cywilizacja jest obecnie przesiąknięta psychologią, spora część z nas doświadcza różnych nerwic, depresji, kryzysów, które chce pokonać.

W biblijnym pojęciu nawrócenia mieszczą się wszystkie nurty myśli psychologicznej XX wieku. W hebrajskim słowie szuw, które oznacza zawracanie, odwrócenie się od bałwochwalstwa pod wpływem doświadczenia zła grzechu, mieści się wszak pojęcie bodźca, na podstawie którego pracuje teoria behawioralna. W słowie naham, które często występuję przy okazji nawrócenia u proroków Izajasza i Jeremiasza (i oznacza pocieszaenie albo smutek) i odwołuje się do emocji, widzimy zarys teorii psychodynamicznej.

W greckim pojęciu metanoia, czyli odmiana myślenia możemy rozpoznać teorię kogniwistyczne (psychologia poznawcza). Łacińskim tłumaczeniem słowa nawrócenia - poenitentia, czyli wprost pokuta (kara za grzechy z przeszłości) widzimy teorie psychoanalityczną.

Biblia zawiera holistyczne podejście do koncepcji zmiany w człowieku, Słowo Boże czytane i medytowane pozwala człowiekowi na autopsychoterapię.


xłszlak

"Dziś bedziesz ze mną w raju". Komentarz na Niedzielę Palmową rok C

 


Liturgia Niedzieli Palmowej jest na tle pozostałych niedziel wyjątkowa. Nie tylko ze względu na palemki. Nie ma spowiedzi powszechnej i Kyrie. Zamiast aktu pokuty jest procesja z palmami.

Wszystko rozpoczyna się antyfoną “Hosanna Synowi Dawida, Błogosławiony, który idzie w Imię Pańskie, Hosanna Królowi Izraela”. Słowo hosanna w języku hebrajskim znaczy wybaw, ocal, wyzwól. Słowa te są kierowane ku Jezusowi przez ludność miasta udręczoną niewolą rzymską. Powitanie wiernych przypomina o końcu 40. dniowego postu, który przygotował nas na misteria paschalne. Następnie kapłan przy wejściu do kościoła lub na zewnątrz czyta orację, która uzmysławia nam, że jako wierni razem z Chrystusem pielgrzymujemy ku wiecznemu Jeruzalem. Następuje poświęcenie palm, ewangelie wspominają, że na drodze Jezusa słano drogie szaty i gałązki palmowe lub zebrane na polu. Na pewno oznacza to triumf, witanie Jezusa jako władcę, natomiast geneza gałązek palmowych nie jest dostatecznie wyjaśniona. Bardziej przypomina święto Sukkot, namiotów, które jednak jest obchodzone pod koniec lata. Z całą pewnością jednak możemy stwierdzić, że palma jest rośliną szlachetną. W Starym testamencie drzewo palmowe pojawia się m. in. W Syr 24, 18 gdzie jest powiedziane, że Mądrość Boża wyrosła jak palma w Engadi i Ps 92, 13 „Sprawiedliwy zakwitnie jak palma”.

Po poświęceniu palm kapłan odczytuje Ewangelię o triumfalnym wjeździe Jezusa do Jerozolimy, i następuje procesja do ołtarza. Jezus przez to wydarzenie realizuje stare proroctwo z Księgi Zachariasza o Królu Pokoju, który jako zwycięzca w pokorze wjedzie do Jerozolimy od strony wschodniej, od Góry Oliwnej.

W trakcie procesji wypada zaśpiewać Psalm 24. Mówi on o Mesjaszu, który pełen chwały wkracza do świętego miasta. Wejść razem z Nim mogą tylko ludzie czystego serca i rąk nieskalanych. Chociaż my tacy nie jesteśmy, jednak zjednoczeni z Jezusem, możemy tam wejść razem z nim. Kolekta, która kończy obrzędy wstępne, zwraca się do Boga, aby nas nauczył pokory płynącej z nauki Męki Zbawiciela.

Triumfalizm obrzędów wstępnych niezwykle kontrastuje z Liturgią Słowa, której tematem jest śmierć męczeńska Jezusa. Pierwsze czytanie z Księgi Izajasza jest proroctwem, w sposób dokładny opisuje Mękę kilkaset lat przed Chrystusem. Śpiewamy Psalm 22, który, choć spisany setki lat przed Chrystusem, w sposób szczegółowy opisuje detale Męki Pańskiej. II czytanie pochodzi z Listu św. Pawła do Filipian zawiera hymn o kenozie (uniżeniu) Jezusa Chrystusa. Przypomina, że Jezus był Bogiem, który uniżył się przyjął postać sługi – człowieka i był doskonale posłuszny Bogu, aż do śmierci. Jeżeli szukamy jakiegoś wyznacznika, który odróżnia chrześcijaństwo od innych religii, to jest to właśnie Wcielenie i Męka. To właśnie ta niespotykana w innych religiach rzecz weryfikuje prawdziwość chrześcijaństwa.

W niedzielę palmową odczytuje się również Mękę Jezusa Chrystusa, w tym roku będzie to Męka według Ewangelii św. Łukasza. Tym co charakteryzuje ten opis Męki Pańskiej na tle pozostałych ewangelii synoptycznych jest osoba Dobrego Łotra i pominięcie kwestii osób zebranych pod krzyżem: „Eliasza woła”. Dobry Łotr pierwszym oficjalnym świętym Kościoła Katolickiego. Pierwszą osobą, o której z całą pewnością możemy stwierdzić, że jest w niebie. Mimo że, był łotrem, nie uczynił żadnego dobrego uczynku. Nie modlił się całe życie, nie pościł, nie dawał jałmużny. Mimo tego wszystkiego, żal doskonały, który w sobie wzbudził, dał konającemu Jezusowi asumpt do jego zbawienia. Co ciekawe niektórzy egzegeci w pominięciu wołania Eliasza i wyeksponowaniu Dobrego Łotra, widzą teologiczny zabieg, który ma wykazać, że to Jezus pełni rolę Eliasza. W czasach Jezusa bowiem Eliasz był postrzegany jako ten, który przeprowadza ludzi ze śmierci do nieba, asystuje im przy sądzie osobistym. Eliasz, który był jedną z dwóch osób w Biblii, które nie zaznały śmierci fizycznej, lecz były wzięte do nieba, był postrzegany jako niebiański klucznik. On w tradycji żydowskiej pokonał Samaela, anioła śmierci, który nie chciał go wpuścić do niebios. Skoro św. Łukasz pomija w swej Ewangelii wołanie Eliasza i dodaje rozmowę Dobrego Łotra z Jezusem, który mówi mu: „dziś będziesz ze mną w raju”, twierdzi tym samym, że to Jezus pełni tę role eliaszową przeprowadzania ludzi ze śmierci do nieba.

Modlitwa nad Darami jest niezwykle mocna w treści. Stwierdza, że nasze życie jest złe i nie zasłużyliśmy na pojednanie z Bogiem, lecz nasze wybawienie jest w Najświętszej Ofierze, która wyjedna nam Miłosierdzie u Boga. Równie mocna w treści jest prefacja: “On wolny od grzechu cierpiał za grzeszników i nie mając winy przyjął niesprawiedliwy wyrok, aby odpokutować zbrodnie świata. Śmierć Chrystusa zgładziła nasze winy, a Jego Zmartwychwstanie przyniosło nam zbawienie”.
Antyfona na komunię świętą jest jakby łącznikiem pomiędzy wjazdem Jezusa do Jerozolimy
a wydarzeniami triduum paschalnego. Przypomina nam Jezusa modlącego się w Ogrójcu i kielich Bożego gniewu, który Jezus ma wypić.

Ks. Łukasz Szlak

Komentarz do I czytania sroda XVII Tydzień Zwykły rok I.

 Dzisiejsza liturgia słowa, zwłaszcza pierwsze czytanie jest dobrym wstępem do treści, które będziemy zgłębiać 6 sierpnia na Przemienienie Pańskie. Tekst z Księgi Wyjścia mówi o Mojżeszu, który zstąpił z Góry Synaj i jego oblicze zostało przemienione. Współczesne teksty mówią, że jego twarz promieniała, w dawnych tłumaczeniach (Vulgata, czyli łacińskie tłumaczenie Biblii św. Hieronima) pojawia się sformułowanie, że twarz Mojżesza była rogata. Rogi rzeczywiście możemy dzisiaj dostrzec w wielu dawnych kościołach i muzeach na obrazach i rzeźbach, w tym na słynnej rzeźbie Michała Anioła. Skąd taka rozbieżność? Chodzi o słowo hebrajskie użyte w tekście qaran, może ono oznaczać zarówno promieniowanie, ale istnieje też opcja by je tłumaczyć jako ‘stała się rogata’.


Tłumaczenia greckie i Targumy wskazują tę pierwszą opcję. Druga została wprowadzona do obiegu przez Akwilę, tłumacza Biblii z II w. po Chr. Psalm 69, 31 wskazuje na taką możliwość jako całkowicie dopuszczalną. To właśnie na podstawie tego św. Hieronim werset ten przetłumaczył jako stała się rogata. Tłumaczenie błyszczeń, promieniować zostało również zasugerowane przez autorów Targumów, ponieważ błędnie tłumaczyli słowo skór jako światło (gdyż literki spółgłosek tego słowa są prawie identyczne). Jednak prorok Habakuk w swej księdze wspiera promieniowanie Hab. 3, 4.

Według amerykańskiego biblisty Brenta A. Strawna, źródła ikonograficzne z antycznego Egiptu i Babilonii rzucają trochę światła na rozwiązanie tej kwestii na sposób syntetyczny. Wiele przedstawień bóstw czy deifikowanych władców posiada właśnie rogi jako atrybut władzy, mocy i boskości. Hathor, Khnum, Isztar wielki wódz Naram-Sin, czy wielu faraonów. Co ciekawe prawie wszystkie te postacie są jednocześnie ukazane z rogami i przyobleczone w słońce, lub w ich aurze znajduje się światło, gwiazdy. Średniowieczny wybitny rabin Rashi (XI/XII w.) również optował za taką syntezą.
Według Księgi Wyjścia Mojżesz zostaje przemieniony po drugim pobycie na Górze Synaj. Bardzo prawdopodobne, ze ma to związek z grzechem bałwochwalstwa w postaci Złotego Cielca i rozbiciem pierwszych tablic. Jeżeli przeanalizujemy sekwencję, podobieństwa wydarzeń w Wj 19-34 zobaczymy, że Mojżesz po drugiej wizycie na Synaju, przejmuje rolę komunikacji słów Boga jako pośrednik. Izraelici, tak jak obawiali się przejawów Chwały Boga na Synaju, tak obawiają się spojrzeć na promieniejącą (rogatą) twarz Mojżesza. Trzeba też zaznaczyć, że Mojżesz jest pokorny, nie wykorzystuje swej mocy do utwierdzenia swej władzy do postaci despotyzmu. Gdy tylko przestaje rozmawiać z Bogiem i przekazywać Jego słowa zakłada na twarz welon (ten, który w NT jest symbolem zasłony Starego Testamentu, który skrywa objawienie Syna Bożego 2 Kor 3).
Mojżesz doświadczył tego samego światła Bożej Chwały, które występuje w Nowym Testamencie. Tego samego światła, które promieniowała od Przemienionego Chrystusa na Taborze. Tego samego światła, które ujrzał św. Paweł w drodze do Damaszku. Tego samego, o którym mówią hezychaści, tego samego, którego licznymi świadkami są święci. Charakterystyczne, że aby być obdarowanym przez Boga tą światłością, Mojżesz najpierw musiał wejść na Górę Synaj, którą otoczył obłok ciemności. W naturalny sposób nam kojarzy się to z praktyką nocy ciemnej ducha, która poprzedza mistyczne zjednoczenie z Bogiem u św. Jana od Krzyża.

xłszlak

"W Twojej światłości oglądamy światło", kazanie na Przemienienie Pańskie

 Czym jest Światło Taboru? Jaki jest sens wydarzenia, które świętujemy zawsze 6 sierpnia i w Drugą Niedzielę Wielkiego Postu?

Perspektywa czasowa wydarzenia opisanego w 9 rozdziale Łk jest następująca: po pierwsze nie możemy oddzielać go od wcześniejszej sceny wyznania św. Piotra w Cezarei Filipowej. To wydarzenie miało mieć miejsce w tradycyjne Święto Przebłagania (Jom Kippur), gdy arcykapłan wchodził do Świętego Świętych i wypowiadał Imię Boga. Po tygodniu natomiast następowało świeto Sukkot czyli Namiotów. Święto to genezą sięgało najprawdopodobniej koczowniczego stylu życia różnych plemion hebrajskich, przypominało również o 40 letnim pobycie na pustyni, gdzie Izrael został poddany próbie, większość z tych Izraelitów, co wyszli z Egiptu umarła na pustyni, zaś w trakcie wędrówki narodziło się nowe pokolenie nie znające niewoli.
Zobaczmy, że mamy pewne analogie do treści tych dwóch świąt. Po pierwsze w ramach Jom Kippur Piotr nazywa Jezusa Mesjaszem, Synem Bożym, następnie Jezus, mówi o utracie własnego życia, aby je zyskać w nowej formie, co nawiązuje do wędrownego charakteru święta Sukkot.
Jezus zabiera osobno od pozostałych apostołów Piotra, Jakuba i Jana na wysoką górę, gdzie podczas modlitwy przemienia się. Według Łukasza odmienny wygląd ma Jego twarz i odzienie, zostały przemienione, chociaż św. Łukasz nie używa w przeciwieństwie do Mateusza i Marka słowa metamorphosis (przemienienie). Postać, wygląd jego oblicza (gr. eidos tou prosopou) miała stać się inna (gr. heteron), zaś odzienie białe jak śnieg promieniowało (exastrapon). Św. Mateusz Ewangelista mówi, że jego twarz jaśniała jak słońce, a z odzienia promieniowało światło (phos).
Oczywiście sens tego wydarzenia, rozmowa z Mojżeszem i Eliaszem, głos Ojca, wskazuje na to kim Jezus jest – jest Synem Bożym, jest tym samym Bogiem, który przed wiekami rozmawiał z Mojżeszem i Eliaszem, który jest objawiony w Prawie i Prorokach. Zajmijmy się jednak kwestią światła, które jest obecne w tym wydarzeniu.
Motyw światła, oświecenia jest immanentną cechą każdej religii jak stwierdza Benedykt XVI. Światło jest obecne w pierwszych wersetach Pisma Świętego. Bóg jest światłością i zamieszkuje światłość niedostępną jak stwierdza zgodnie Nowy Testament (listy Pawła i Jana). Światło pojawia się przy wszelkich manifestacjach Bożej Chwały (teofaniach), podczas objawienia na Górze Synaj (promieniująca twarz Mojżesza, podobnie jak Jezusa). Wreszcie światło pojawia się w scenie nawrócenia św. Pawła: „W drodze, gdy zbliżałem się do Damaszku, nagle około południa otoczyła mnie wielka jasność z nieba. Upadłem na ziemię i posłyszałem głos, który mówił do mnie: "Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?" "Kto jesteś, Panie?" - odpowiedziałem. Rzekł do mnie: "Ja jestem Jezus Nazarejczyk, którego ty prześladujesz". Towarzysze zaś moi widzieli światło, ale głosu, który do mnie mówił, nie słyszeli. Powiedziałem więc: "Co mam czynić, Panie?" A Pan powiedział do mnie: "Wstań, idź do Damaszku, tam ci powiedzą wszystko, co masz czynić". Ponieważ zaniewidziałem od blasku owego światła, przyszedłem do Damaszku prowadzony za rękę przez moich towarzyszy” (Dz 26, 13-18).
Podobnie moment Nawrócenia Św. Pawła jest opisany w 9 rozdziale Dziejów Apostolskich: „Gdy zbliżał się już w swojej podróży do Damaszku, olśniła go nagle światłość z nieba. A gdy upadł na ziemię, usłyszał głos, który mówił: «Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?» «Kto jesteś, Panie?» - powiedział. A On: «Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz”. W Drugim Liście do Koryntian prawdopodobnie właśnie ten moment oświecenia opisuje św. Paweł mówiąc iż został porwany do niebios, ale nie wie czy w ciele, czy poza ciałem.
O ile moment Przemienienia Pańskiego, jeżeli chcemy moglibyśmy racjonalizować, mówiąc iż było to doświadczenie duchowe, nie fizyczne, o tyle moment oświecenia Pawła pod Damaszkiem nie da się sprowadzić do czysto duchowego wydarzenia. Fakt jest faktem, że światłość ta była na tyle silnym zjawiskiem fizycznym, że doprowadziła do chwilowego oślepienia oczu (do momentu chrztu przez Annnasza). Według Dz 26, 13 światło to było jaśniejsze od słońca. Co ciekawe to samo światło ma być potem głoszone wszystkim przez Chrystusa: „Mesjasz ma cierpieć, że pierwszy zmartwychwstanie, że głosić będzie światło zarówno ludowi, jak i poganom” (Dz 26, 23)».
W tradycji zachodniej, motyw światła był traktowany symbolicznie na sposób duchowy. Czy to jako moment iluminacji łaski w intelekcie (św. Augustyn), czy jako Słowo Boże głoszone (św. Bonawentura), czy jako działanie rozumu lub Boża Chwała (św. Tomasz z Akwinu). Na wschodzie poprzez doktryny hezychastyczne, światło Taboru urosło do rangi doświadczenia mistycznego, które może ujrzeć każdy praktykujący modlitwę jezusową i obdarowany taką łaską przez Boga. Minisi ci twierdzili, że ma ono charakter fizycznego doświadczenia. Hezychazm łączy się tu głównie z osobą XIV w. teologa św. Grzegorza Palamasa, który w polemikach z teologami bizantyjskimi, stworzył dzieło pt. Triady, w którym wyłożył naukę o hesychii (wyciszeniu przez modlitwę serca i przebóstwiającym świetle, które może ujrzeć każdy mnich i chrześcijanin oddający się kontemplacji). Przed Grzegorzem, doktrynę niestworzonego światła głosili święci: Maksym Wyznawca, św. Jan Klimak czy Symeon Nowy Teolog, a więc święci żyjący jeszcze przed Wielką Schizmą Wschodnią, która podzieliła dwa płuca Europy.
Na czele teologów walczących z Palamasem stał niejaki Barlaam z Kalabrii, grecki mnich z Italii. Był on pod wpływem zachodniej scholastyki (zwłaszcza Sumy Teologii św. Tomasza), zwalczał hezychastów z Atosu jako heretyków rzekomo czerpiących z herezji Bogomiłów. Dla Barlama głównym punktem zapalnym było głoszenie przez Grzegorza faktu, że światło Taboru, którego doświadczają hezychaści jest Bożą energią i jako takie ma charakter niestworzony. Przez swój niestworzony charakter Energie Boże wydawały się dodawać czwartą osobę do Trójcy Świętej. Wprawdzie w momencie zaistnienia sporu św. Tomasz z Akwinu nie żył, nie mógł się wypowiedzieć w takiej kwestii, w jego imieniu wypowiedział się mnich, który znał tomizm już poddany reinterpretacji i przyłożył jego łacińskie pojęcia do greckich znajdujących się pod wpływem odmiennej neoplatońskiej wschodniej tradycji.
W latach 60. XIV w. hezychazm prezentowany w wersji Palamasa został uznany jako oficjalna doktryna Kościoła Prawosławnego. Choć stanowisko Barlama i scholastyków bizantyjskich nie było stanowiskiem oficjalnym Rzymu, palamizm doktrynalnie dopełnił dzieła podziału na wschód i zachód. Rzym nigdy nie potępił wprost Grzegorza Palamasa, aczkolwiek nigdy też nie uznał prawdziwości jego twierdzeń (chociaż modlitwa jezusowa jako taka jest zalecana przez współczesny Katechizm Kościoła Katolickiego).
Pewną pomocą byłoby sięgnięcie do źródeł Palamasa jakim były pisma Pseudo Dionizego Areopagity. Jego twórczość wszak inspirowała zarówno Sumę Teologii Św. Tomasza jak i Triady Grzegorza Palamasa. Pochodzenie energii Bożych u Pseudo Dionzego, następuje po wyłonieniu się z Istoty Imion Bożych (Miłość, Sprawiedliwość, Piękno, Dobro, Panowanie) i opatrzności. Energie (działanie Boga, Jego aktywność) jest więc czymś od nich różnym. Energie działają pośród stworzenia przez pośrednictwo Imion Boga. W teologii Psudo Dionizego, z całą pewnością możemy stwierdzić, że Imiona Boże nie są stworzeniami, są wzorcem stworzenia. Czy podobnie jest z Bożym działaniem z energiami? Choć energie wypływają również z Bożej istoty jako ruch zewnętrzny są jednak od niego oddalone by mogły działać pośród stworzenia. Ale czy są niestworzone? Czy wiele opisów ekstaz, wizji, objawień (dzieci fatimskie, św. Bernadetta Soubirous, Faustyna Kowalska), wskazują na podobne jak u hezychastów doświadczenie światła Taboru?

xłszlak

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię" Kazanie na XIX niedzielę zwykłą rok C

 Ci, którzy zmierzają do piekła idą w ogień. Ale i ci, którzy wąską bramą zmierzają do niebios również idą przez ogień. „Napisano bowiem: umieścił miecz ognisty i cheruba, aby strzegli drogi do drzewa życia (Rdz 3, 24). A jak ostry i rozpalony miecz przyłożony do ciała zadaje dwojakie cierpienie: ból oparzenia i ból cięcia, tak samo i miecz obosieczny, który jak wspomniano, umieszczony został w raju i na który powołujemy się teraz przy omawianiu naszego miecza, zadaje podwójne cierpienie, gdyż tnie i przypieka”. Tak na temat ognistego miecza wypowiada się Orygenes. Dzięki kompilacji wielkiego teologa szwajcarskiego Hansa Ursa von Balthasara i tłumaczeniu przez Stanisława Kalinkowskiego, dysponujemy publikacją pt. „Duch i ogień”. Jest to wybór tekstów, komentarzy i homilii Orygenesa, w którym jeden z rozdziałów jest poświęcony właśnie zagadnieniu ognia w myśli starochrześcijańskiego pisarza.

W chrześcijaństwie pierwszym skojarzeniem z ogniem zazwyczaj jest piekło. Jest to poniekąd naturalne, gdyż wyobraźnia ludzka, która bazując na pewnych motywach biblijnych, nakręca lęk przed wiecznym potępieniem. Rzecz jasna piekło według tradycyjnego chrześcijaństwa jest jak najbardziej realną rzeczywistością, możemy jednak sięgnąć dalej poza bramy piekielne, które wszak nie przemogą bram Kościoła. Warto ujrzeć wielką moc ognia trawiącego, który niekoniecznie musi od razu oznaczać wieczną destrukcję, a jest bliżej Bożej istoty i mieszka w naszych duszach. Co więcej, jest Bogiem samym, jakąś formą Jego działania, gdyż w wielu miejscach Pismo mówiąc o Bogu przyrównuje Go do ognia: „Nasz Bóg jest ogniem gorejącym” (Hbr 12, 29).
Ten żar ognia ma przede wszystkim charakter próby dla człowieka jak stwierdza prorok Izajasz: „Kto z nas wytrzyma przy trawiącym ogniu? Kto z nas wytrwa wobec wieczystych płomieni”? (Iz 33, 14), jak widać, podobnie jak Prawo Boże, ogień Boży ma charakter wieczny i na tyle, na ile jest Bożą energią (działaniem Boga na zewnątrz Jego istoty) jest niestworzony. Ogień Boży jest symbolem Bożej miłości, która jest wewnątrz Jego istoty, nie można przed nim ujść, nawet chroniąc się w odmętach otchłani, gdyż również tam sięga, jednak zamienia się jego charakter – tam występuje jako piekielny ogień karzący: „Zapłonął żar mego gniewu, co sięga głębin Szeolu” (Pwt 32, 22).
Dla Orygenesa „ogień ma podwójną wartość: oświetla i pali… Przejdźmy do spraw duchowych. Również w tym zakresie ogień jest dwojaki: istnieje ogień w tym wieku, istnieje też w przyszłym. Pan Jezus mówi: <Przyszedłem ogień rzucić (Łk 12, 49): ten ogień oświeca. Ten sam Pan w wieku przyszłym mówi do tych, którzy dopuścili się nieprawości: Idźcie w ogień wieczny, który Ojciec Mój przygotował diabłu i jego aniołom> (łk 13, 27; Mt 25, 41); ten ogień pali. Jednakże ów ogień, który Jezus przyszedł rzucić na ziemię, „oświeca wprawdzie każdego człowieka przychodzącego na ten świat” (por J 1, 9), wszelako ma w sobie również coś co pali, tak jak wyznają ci, którzy mówią: <Czyż serce nasze nie płonęło w nas, gdy wyjaśniał nam Pisma? (Łk 24, 32). A zatem wyjaśniając Pisma równocześnie zapalał i oświecał”.
Ogień orygenesowy oświeca przede wszystkim przez medytację Słowa Bożego i czuwanie (gr. prosoche). Lampa oliwna, którą miały roztropne panny jest symbolem oczekiwania na Paruzję: „Każdy stosownie do postępów, jakie poczynił, mniej lub bardziej zapala lampę od światła wiedzy i przy rozmyślaniu wlewa do niej swą oliwę… Kto czyni większe postępy i zapomina o tym, co jest za nim (Flp 3, 13), to znaczy o złu…, do tego słusznie może być powiedziane: <Noc się posunęła, a przybliżył się dzień> (Rz 13, 13)”.
Orygenes mówi w swoich dziełach o podwójnej Paruzji: eschatologicznej i mistycznej (wewnętrznej): „Drugie przyjście Chrystusa dokonuje się natomiast w ludziach doskonałych: to o nich mówi szafarz tego Słowa: <Głosimy mądrość między doskonałymi> ( 1 Kro 2, 6). Ci dosknoali stali się miłośnikami Jego piękna… Z tym drugim przyjściem wiąże się koniec świata w człowieku, który dochodzi do doskonałości i mówi: <Co do mnie, to nie daj Boże, bym miał się chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie a ja dla świata> (Ga 6, 14).
Zanim dokona się tego rodzaju oświecenie, zgodnie z neoplatońska triadą (oczyszczeniee-oświecenie-zjednoczenie), która głównie dzięki Pseudo Dionizemu Areopagicie na trwałe zagościiła w chrześcijańskiej teologii duchowości, człowiek musi być oczyszczony. Tego dzieła również dokonuje duchowy ogień.
„<I został posłany do mnie jeden z Serafinów, a w ręku trzymał węgiel. Który szczypcami wziął z ołtarza> (Iż 66, 6). Prorok nie zostaje oczyszczony po prostu przypadkowym ogniem, zostaje oczyszczony ogniem wziętym z ołtarza Bożego. Jeśli nie będziesz oczyszczony ogniem z ołtarza, spadnie na ciebie ogień, o którym powiedziano: <Idźcie precz ode mnie w ogień wieczny, przygotowany dla diabła i jego aniołów> (Mt 25, 41). Nie taki jest ogień z ołtarza. Wszystkie rodzaje ognia mogą być zastosowane, ale nie wszystkie względem tego samego człowieka… Niechaj warg naszego umysłu i duszy naszej dotknie karcące słowo, abyśmy i my mogli powiedzieć” <I dotknął ust moich>… niechaj nas dręczy Słowo Boże, niechaj pali nasze dusze, a my słuchając Go mówmy: <czyż serce nasze nie pałało w nas?> (Łk 24, 32)”. Ogień, który karze w tym życiu grzeszników jest „niewidzialny, umysłowy”. Właściwie można go utożsamić z łaską nawrócenia, tego co Katechizm kościoła Katolickiego nazywa od dawna pokutą wewnętrzną. Orygenes przytacza tu scenę powołania proroka Jeremiasza, który chcąc zaniechać głoszenia Słowa, poczuł żarzący ogień w sercu, którego nie mógł ugasić. On powoduje porzucenie przez człowieka grzechu. Dobrze jeśli w tym życiu doświadczymy tego ognia: „każdy kto musi ponieść karę, niechaj się modli do Boga, aby przyszedł na niego ów ogień, który płonął w Jeremiaszu”.
Wielki egzegeta III wieku omawiając oczyszczające działanie duchowego ognia powołuje się na obraz zaczerpnięty z trzeciego rozdziału Drugiego Listu św. Pawła do Koryntian. „Jeżeli na fundamencie Chrystusa Jezusa zbudujesz drewno – uczynki grzechu, trawę – uczynki grzechu, słomę – gorsze dzieła grzechu, wówczas przychodzi ten ogień i niszczy to wszystko”. Drogocenne złoto w człowieku ocaleje, grzeszne uczynki – spłoną. Widzimy tu doktrynę bardzo podobną do średniowiecznej doktryny o czyśćcu, chociaż u Orygenesa wydaje się być stosowana w tym ziemskim życiu. Pokuta wewnętrzna jest więc oczyszczeniem, Czyśćcem już tu na ziemi.
Wierzymy, że ów ogień, o którym mówi Chrystus został dany Kościołowi przez Zesłanie Ducha Świętego jako nieodłączny element dodany do odradzającej kąpieli chrztu (Tt 3, 5). Zaraz po zapowiedzi ognia, Jezus wspomina o chrzcie, który ma przyjąć i udręce jaka jest z tym związana. Nie chodzi o chrzest, który otrzymał od Jana, gdyż to wydarzenie nastąpiło wcześniej. Chrzest w Jordanie był zapowiedzią tego prawdziwego chrztu (zanurzenia, kąpieli), które dokonało się na Golgocie. Chrystus (z Ciałem i Duszą) dosłownie zanurzył się w otchłań śmierci. Jak stwierdza św. Paweł, którego Orygenes przywołuje: przez zostaliśmy zanurzeni (ochrzczeni) w podobną (homoioma) śmierć jak Chrystus, podobnym zmartwychwstaniem i my zmartwychwstaniemy. Słowo greckie homoioma posiada charakter bardziej wyrazisty niż polskie ‘podobny’. Mogłoby dosłownie znaczyć niemal identyczny. Spetuaginta używa go przy pierwszym opisie stworzenia człowieka w Księdze Rodzaju. Człowiek jest obrazem (eikon) i podobieństwem (homoioma) Boga. Chrzest z wody i Ducha, chrzest ognia i Ducha są rzeczywistością zbawczą, która łączy się w jedno.
Na koniec warto zacytować następujący fragment Orygenesa, który oparł o cytat z apokryficznej Ewangelii Tomasza:
„Pamiętaj o tym co napisano: <Kto zbliża się do Mnie, zbliża się do ognia>… Błogosławieni ci, którzy są blisko ognia, którzy są tak blisko, że ogień ich oświeca, ale nie spala”.

x Łukasz Sz.