czwartek, 9 marca 2023

U źródeł człowieczeństwa

Cała dzisiejsza liturgia słowa mówi o dwóch drogach człowieka. 

"Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku [...]

Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu, i Pan jest jego nadzieją". (Jr 17, 5-6)

Szczęśliwy człowiek, który [...] w Prawie Pańskim upodobał sobie. (Ps 1, 1-2). "Co innego grzesznicy: są jak plewa, którą wiatr rozmiata.

Albowiem droga sprawiedliwych jest Panu znana,
a droga występnych zaginie" (Ps 1, 5-6).

Bogacz i ubogi Łazarz, 

Łono Abrahama i Gehenna w Ewangelii...

Pismo Święte nieustannie mówiąc o człowieku mówi o jego przeznaczeniu, które może się wypełnić zgodnie z Bożym wezwaniem do świętości, ale które może równie dobrze zostać zaprzepaszczone. Nawet pierwsze karty ksiąg biblijnych mówią o tym: Drzewo Życia, Drzewo Poznania Dobra i Zła. "Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście" (Pwt 30,15). Sięgniejmy do naszych małych katechizmów: "rzeczy ostateczne człowieka: śmierć, sąd Boży, niebo albo piekło". Ewangelia w kontrastach przedstawia losy Bogacza i Łazarza. Ten pierwszy cierpi męki piekielne, za to że za życia w odstatku nie zwrócił uwagi na biednego. Najgorsza do przyjęcia jest konkluzja Ewangelii: "Odpowiedział mu: „Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby ktoś z umarłych powstał, nie uwierzą”. Jest to oczywiście wielka tajemnica zatwardziałości ludzkiego serca. Jan Szkot Eriugena, który komentował Księgę Rodzaju w dziele "O naturze" nazwał drzewo poznania dobra i zła mianem Gnosthon, tajemnica, która niosła poznanie czyli gnozę. Jednocześnie człowiek wybierając gnozę, utracił dostęp do drzewa życia. W myśli greckiej poznanie, gnoza jest nie tylko intelektualnym przyswojeniem informacji, wiedzy, ale też zjednoczeniem z poznawanym bytem. Człowiek poznając dobro czy zło powoli jednoczy się z nim. Jest to więź na tyle intymna, że w Biblii słowo 'poznać' może znaczyć również obcowanie płciowe. W tajemnicę tę nie warto się zagłębiać - przekracza ona możliwości naszego rozumowania.

Dla nas wierzących zagadnieniem naczelnym nie jest zagłębianie się w tajemnicy potępienia dusz, ale w tajemnicy nagrody wiecznej po tym życiu. I w tym miejscu wielkim pocieszeniem jest psalm, który scala liturgię słowa: Szczęśliwy człowiek...". Warto wspomnieć, że cała Księga Psalmów jest podzielona na pięć ksiąg wzorem Tory. Nasz Psalm 1 jest więc jakby pierwszym rozdziałem księgi Genesis, zobaczmy, że zaczyna się od słowa Szczęśliwy (Błogosławiony). Co ciekawe słowo berakah (błogosławieństwo) posiada ten sam rdzeń co czasownik bara (tworzyć), który występuje na początku Księgi Rodzaju. Zupełnie jakby Bóg chciał człowiekowi przekazać, że na pierwszym miejscu dla Niego stoi szczęście człowieka.

Ks. Łukasz Szlak

sobota, 25 lutego 2023

Lewi - upadły duchowny.

Homilia sobota po Popielcu.

Chrześcijaństwo mówi dużo o powołaniu. Nie tylko tym do zbawienia, do bycia uczniem Jezusa. Mówi także o tym jak rozeznać powołanie życiowe konkretnej osoby. Kiedyś katolicyzm mówił o powołaniu stanowym (czy jeszcze o nim mówi?), protestanci ewangelikałowie mówią, że "Bóg ma konkretny plan", dla każdego. To rzeczywiście robi wrażenie dla świeżo nawróconych osób, zwłaszcza tych, które wyraźnie żyły poprzednio z dala od Boga. Tymczasem dziś w Ewangelii mamy postać, która teoretycznie winna znać doskonale swe powołanie - św. Mateusza, Lewiego. Jest on z pokolenia Lewiego, a więc jego zadaniem było służenie w Świątyni Jerozolimskiej. Winien nauczać, śpiewać psalmy, dbać o porządek w zamian otrzymywać to co zostanie z ofiar. Był krótko mówiąc takim diakonem czy subdiakonem Starego Testamentu z faktu urodzenia.

Jak to się jednak często w życiu zdarza ludziom, Mateusz skręcił na drodze swego powołania. Został celnikiem. Jak pokazują źródła, prawo do bycia publikaninem, a więc celnikiem w imperium rzymskim, kosztowało sporo pieniędzy, ci którzy mieli możność je nabywać należeli najczęściej do stanu ekwitów (służyli konno w wojsku, byli więc co najmniej średnio-zamożni), zapewne za sporą sumę i Mateusz zakupił to prawo. Czy pieniądze pochodziły ze służby? Z majątku odziedziczonego? Może. Tego nie wiemy. Wiemy, że Lewi wystąpił w ten sposób przeciw swoim rodakom. Rzymski historyk Tytus Liwiusz pisząc o roli publikanów (celników) tak opisywał ich rolę: gdzie występuje taki pośrednik w ściąganiu dochodów publicznych, tam albo prawo publiczne jest pustym słowem, albo wolność sprzymierzeńców niczym. Wystarczy nam świadectwo Rzymianina, po cichu współczującego podbitym prowincjom.

Jezus ukazuje się nam jako ten, który potrafi utwierdzić, a nawet wynieść nasze pierwotne powołanie z upadku, z niewoli zła na wyższy pułap. On potrafi uczynić je zupełnie nową jakością. Lewi, który przynależał do pokolenia kapłanów i sług kultu Bożego zostaje najpierw uczniem Jezusa, następnie Jego apostołem. W ten sposób realizują się proroctwa Malachiasza o oczyszczeniu synów Lewiego i nowym kapłaństwie i lewitach u Izajasza. Relacja o powołaniu Lewiego z Ewangelii św. Mateusza posiada  dodatkowo cytat z Księgi Ozeasza 6, 6: "miłosierdzia pragnę, nie ofiary". Słowo hebrajskie, które tu zostało użyte na oznaczenie miłosierdzia tłumaczymy również jako łaska. Nie ma zaś większej łaski niż ofiara Chrystusa, którą uczynił z Samego Siebie. Na tym polega istota kapłaństwa Nowego Testamentu.

Kościół Katolicki naucza, że sakramenty udzielane jednorazowo jak: chrzest, bierzmowanie, małżeństwo, kapłaństwo, nawet jeśli pozostają w nas aktualnie martwe, mogą być za poruszeniem łaski Chrystusa ożywione. I to w dowolnym momencie naszego życia. Św. Mateusz niech będzie dla nas wzorem. Porzuciwszy pierwotne powołanie został wrogiem Izraela. Przywrócony Bogu przez Jezusa, ponownie odpada od Boga, opuściwszy Jezusa w Ogrójcu. I ponownie w Wieczerniku jest świadkiem Zmartwychwstałego i z Nim wieczerza jako jeden z kapłanów Nowego Przymierza. Być może nasza wiara z chrztu pochodząca, a obecnie w kryzysie, małżeństwo w kryzysie, zbrukane kapłaństwo mogą zyskać zupełnie nową jakość, nowy niebieski pułap przez Chrystusa.

piątek, 24 lutego 2023

Sens postu

Homilia piątek po popielcu.

 W biblijnej grece pościć to po prostu: nesteuo, słowo to pochodzi od dwóch słów: ne i esthio, które po prostu znaczą 'nie' oraz 'jeść'. Nic niezwykłego chciałoby się powiedzieć. My dziś wraz z Panem Jezusem szukamy sensu postu, sięgnijmy więc gdzie indziej. W hebrajskim posty miały związek albo z osobistym przeżywaniem tragedii (król Dawid i śmierć jego syna z Batszeby, Hiob) a częściej miały charakter liturgicznych i upamiętniały ważne wydarzenia z dziejów Izraela np. zburzenie Świątyni Jerozolimskiej, post przed Yom Kippur etc.  Post ta'anit oznaczał post całkowity - nawet od wody i chleba. Drugi rodzaj postu to tzom, polegający na pewnych wyrzeczeniach, związanych nie tylko z kuchnią.

A jak wygląda sprawa z etymologią naszego słowa post? Słowianie nie znali poszczenia z powodów religijnych. Post został więc zapożyczony z języka niemieckiego od słowa fastum. To zaś pochodzi najprawdopodobniej od rdzenia praindo-europejskiego 'past', które oznacza stały. W starogermańskim zaś trzymać straż, potwierdzać postanowić coś na stałe, przysięga etc. 

Tyle jeśli chodzi o to co nasi średniowieczni przodkowie zrozumieli przez post. Jest w tym słowie myśl o stałości, kryje się w nim pragnienie wytrwania, a była to nie lada sztuka, gdyż do 1248 r. w Polsce poszczono aż dziewięć tygodni.

Gdy sięgniemy po teksty biblijne ST, by określić na ich podstawie czym jest prawdziwy post zobaczymy dwa warunki. Pierwszym jest oczywiście szczerość postu, który najczęściej występuje w psalmach np. 69, 8-18 35; 11-17; i 109, 21-27jako część procesu nawrócenia. Ta szczerość postu łączy się z upokorzeniem człowieka przed Bogiem, ale także i przed ludźmi (wrogami). Drugim warunkiem jest specyficzna tymczasowość postu.

Post, święty post w Biblii pojawia się w kontekście nowego stworzenia, jako coś co poprzedza Nowe. Dlatego Jezus mówi w dzisiejszej ewangelii o tym, że dopóki Mesjasz jest z uczniami ci nie mogą pościć, gdyż On czyni wszystko nowe. Post w kontekście nadchodzącego Nowego doskonale widać u proroka Joela:

"Na Syjonie dmijcie w róg,
zarządźcie święty post,
ogłoście uroczyste zgromadzenie.
Zbierzcie lud,
zwołajcie świętą społeczność,
zgromadźcie starców,
zbierzcie dzieci,
i ssących piersi!
Niech wyjdzie oblubieniec ze swojej komnaty
a oblubienica ze swego pokoju!
Między przedsionkiem a ołtarzem niechaj płaczą
kapłani, słudzy Pańscy!
Niech mówią:
«Przepuść, Panie, ludowi Twojemu
i nie daj dziedzictwa swego na pohańbienie,
aby poganie nie zapanowali nad nami.
Czemuż mówić mają między narodami:
Gdzież jest ich Bóg?»" Jl 2, 15-17 

Nawrócenie, pokuta i post, skutkują odwróceniem tragicznych losów Izraela, ustanie plag i wielką radość z opieki Bożej na Syjonie, który karmi lud. Wreszcie w scenie, w której uczniowie nie mogą wygonić złego ducha widać sens postu, jako uczestniczenie w Nowym Stworzeniu. Jezus wyzwala opętanego człowieka mówiąc, że ten rodzaj wypędza się za pomocą modlitwy i postu właśnie. Wprost idealnie koresponduje to z dzisiejszym pierwszym czytaniem z Izajasza z 58 rozdziału, gdzie sensem postu jest wolność i wybawienie od złego.

Na koniec uwaga. Wielu z nas na spowiedzi wyznaje, że nie zachowuje piątkowych postów bezmięsnych. Przyjmuje to jako swój zwyczaj, dobry zwyczaj, ale ma trudności z zachowaniem go. Spróbujmy pościć w piątki właśnie w czyjejś konkretniej intencji. Aby go uwolnić. Widząc tedy konkretne owoce postu, możemy pościć tym ochotniej.

Ks. Łukasz Szlak

poniedziałek, 20 lutego 2023

Widsith czyli "antyczny Cud nad Wisłą". Gockie wątki w historii Polski.

 

Co się działo na ziemiach Polski przed Mieszkiem I? Wszyscy znamy legendę o Piaście, Kraku i Wandzie. Wielu zna legendę o Lechu, o przodkach Mieszka: Siemowicie, Lestku, Siemomyśle. Każdy wie, że pierwszym kronikarzem Polski był Gall Anonim, wielu z lekcji historii kojarzy bł. Wincentego Kadłubka i jego kronikę. U tego ostatniego jest wiele wątków legendarnych, nawet wprost fantastycznych. Nieco informacji posiada też Anonim (Piast Chościsko). Wiadomości te jednak należy traktować z ostrożnością. Istnieje jednak źródło starsze o kilkaset lat, datowane na VI-IX w. które wspomina o terenach Polski i kilku ważnych wydarzeniach, które miały miejsce na naszych ziemiach. Widsith w języku staroangeilskim znaczy pielgrzym. Jest to krótki poeamat o rzekomych podróżach odbytych przez anglosaskiego poetę po Europie. Saga ta została umieszczona przez Augusta Bielowskiego w Monumenta Poloniae Historica, w orginale i w tłumaczeniu Karola Szajnochy, zwolennika normańskiego wpływu na powstanie polskiej państwowości. Co ciekawe pomiędzy licznymi plemionami germańskimi Widsith wspomina m. in. o Wenedach, czyli według Gerarda Labudy - Zachodnich Słowianach. Bohaterem poematu jest Hermanaryk, król Ostrogotów, którego państwo rozciągało się od Polesia, aż po Krym, a wpływy tu prawdopodobnie sięgały również Mazowsza i Bałtyku. Poeta podróżuje w towarzystwe Ealhildy, córki króla Longobardów, która ma wyjść za mąż za Hermanaryka. Oczywiście chronologia jest pomieszana, a sama podróż fikcyjna, gdyż obie postacie dzieli co najmniej ponad sto lat. No cóż licentia poetica… Na sam krótki poemat wiele wpływu miały takie dzieła jak Pieśń o Nibelungach czy Beowulf (w wersji oralnej, gdyż spisane były w podobnym czasie) wreszcie Herdwarasaga, czyli Pieśń o Hunach, która również zawiera wątki słowiańskie i wersety być może odnoszące się do terenów Polski.

Goci przybyli na tereny Polski w czasach Chrystusa w I w. Terenem, na którym wylądowali były ziemie dzisiejszego Pomorza Wschodniego, czyli Gotiskandza (istnieją jednak inne lokalizacje Gotiskandzy). Przypłyneli tam ze Skandynawii. Do dziś możemy podziwiać pozostałości archeologiczne Kultury Wielbarskiej, którą tworzyli razem z późniejszymi Gepidami. Najpopularniejszymi i najbardziej zagadkowymi są kamienne kręgi w miejscowościach Odry i Węsiory na Pomorzu Gdańskim, które służyły zapewne celom społeczno-religijnym.

Czemu staroangielska saga jest tak istotna dla historii starożytnej ziem Polski? Prócz Wenedów, których Gerard Labuda wybitny historyk czasów Mieszka i Bolesława, wydawca źródeł anglosaskich i skandynawskich do dziejów Słowiańszczyzny, uważa za pewnik że są Słowianami, pojawia się rzeka Wisła, nad którą w ciemnych lasach wojska Hraedów (Gotów) stoczyły wielką bitwę z Hunami (ludami Aetli czyli Attyli). Wspomniany fragment z polskim wątkiem brzmi następująco:


Wulfhera odwiedziłem i Wyrmhera
tam bardzo często rozbrzmiewał szczęk broni
ponieważ wojska Hraedów mieczami ostrymi
musiały bronić koło lasów nadwiślańskich
starych siedzib ojczystych przed ludami Aetli.

A. Bielowski, który w II poł. XIX w.zaczął kompletować źródła do historii polski stwierdził, że zgoła nic nie wiemy o wydarzeniach opisywanych przez Widsith. Sam poemat został napisany gdzieś między VI a IX w. po Chr. W języku staroangielskim. W tym też języku wsytępuje słowo Hraeda, które ma oznaczać Gotów, ale też możliwe są inne etniczne i nie etniczne tłumaczenia. Co ciekawe, XIX w. humanista i historyk Karol Szajnocha przetłumaczył te wersy następująco:

Wulfhera nawiedzałem i Wyrmhera bardzo często
nigdy tam walka nie spoczywała
Lecz szybkie wojska twardym mieczem
Koło puszczy Wiślańskiej bronić musiały
starej stolicy ludziom Etlowym.


Warto zauważyć jeden ważny szczegół. O ile wersja Labudy mówi o wojskach Hraedów, czyli Gotów (na początku poematu Got Hermanaryk jest określany jako król Hraedów), Szajnocha słowo Hraeda zamiast Gotów tłumaczy s z y b k i e wojska. Jak podaje wiktionary słowo Hraeda w staronordyjskim mozna tłumaczyć jako straszny, przerażający, co do wariantu staroangielskiego w na razie brak mi informacji, ale raczej należy zaufać autorytetowi Karla Szajnochy. Te dynamiczne szybkie wojska nasuwają skojarzenie z opisem Tacyta, który w Germanii tak opisywał Wenedów: „Wenedowie przejęli wiele z obyczajów Sarmatów. Przebiegają bowiem w celach łupieskich wszystkie lasy i góry znajdujące się między Peucynami a Fennami. Jednak powinni być raczej zaliczani do Germanów, ponieważ budują domy, noszą tarcze i lubią szybkie, piesze marsze. Odróżnia ich to od Sarmatów żyjących na wozie i na koniu”. Jest niezwykle ciekawe, że w opisach wojsk na terenach zalesionych w 90 %, podkreślana jest ta dynamika wojów, analogicznie niezwykle dynamiczne były też drużyny Bolesława Krzywostego opisywane w XII przez Galla. Nie jest wykluczone, że Goci jako sąsiedzi Wenedów mieszali się z nimi, a Wenedowie brali udział w ich wyprawach. Poza tym obydwa ludy mieszkające w sąsiedztwie Sarmatów, mogli przejąć wiele z ich sposobów walki (dynamikę). Trzeba również pamiętać, że tereny wschodnie Polski w starożytnośći przedchrystusowej zamieszkiwane były przez Scytów, walczących podobnie jak Sarmaci I Hunowie – konno.
Potrafimy zidentyfikować jednego z bohaterów bitwy nadwiślańskiej – Wyrmhera. W poemacie Herwarasaga wsytępuje on jako Ormar (islandzka wersja imienia). Jest piastunem Hervor, siostry Angantyra króla Gotów. Co ciekawe, w Herwwarasadze Ormar/Wyrmher jest gockim wodzem w bitwie z Hunami, którzy najchali kraj Angantyra. Miejsce bitwy stanowiły pola okalające gród, którym rządziła Hervor, a określany przez Herwarasage jako antyczna stolica. Był on położony w pobliżu lasu Myrkvidr, czyli ciemny las. Jego lokalizacja jest wielce kłopotliwa, gdyż tego typu nazwy są liczne wśród Germanów (np. współczesny Schwarzwald). W trakcie tej bitwy bohaterska Hervor została zabita przez przeważające siły Hunów. Ciekawostką jest fakt, że w ostatnich latach na terenie Lubelszczyzny w Masłomęczy koło Hrubieszowa zlokalizowano osady gockie, w których zamieszkiwać mogło nawet kilka tysięcy ludzi! Czy to jest gród legendarnej Hervor, antyczna stolica? Dowodów historycznych nigdy raczej nie znadziemy, geografia po części temu przeczy (Herwarsaga), po części wspiera (Widsith).
Wedle Herwarasagi Hunowie najechali Gotów z powodu Hlodra, brata przyrodniego Angantyra, syna Heidreka króla Gotów, mieszkających powyżej Karpatów. Hlodr był synem Sifki, córki króla Hunów – Humli (postać niezidentyfikowana w historii). Gdy Heidrek został zdradziecko zamordowany, Angantyr pomścił ojca i został królem Gotów. Odziedziczył także legendarny miecz władcy Gotów – Tyrfing. Wtedy do ucztującego Angantyra przybył Hlodr wyniośle upominając się o połowę spadku (czyli więcej niż mu się należało jako bękartowi). Angantyr stwierdził, że nie może podzielić Tyrfinga na dwie części, gdyż równałoby sie to jego zniszczeniu. Do tego wszystkiego Hlodr został znieważony przez dawnego piastuna Heidreka Gisura Grtingalide’a, który nazwał matkę Hlodra dziwką. Hlodr udał się więc do Humli, jego opiekuna, po pomoc. Hunowie w wielkiej liczbie przybyli do kraju Gotów i stoczyli przynajmniej dwie bitwy wymienione w poemacie.
W Hervarsadze mamy dwie lokalizacje, których tożsamość jest dyskutowana: góry Hervatha oraz góry Jassów. Pierwsze to prawie na pewno Karpaty, natomiast góry Jassów sprawiają badaczom niemały problem. To właśnie u ich stóp miała się rozegrać decydująca bitwa, w której Hunowie zostali przepędzeni, a brat Angantyra Hlodr został przez niego zabity. Niektórzy badacze mówią tu o Karpatach mołdawskich w których mieszkali Alanowie Jassowie. Inni wskazują na Morawy i Panonię. Otto von Freisen w nawiązaniu do Widsith lokował bitwę z Hunami w lasach nadwiślańskich. Problemem zasadniczym jest chronologia i geografia – walki z Hunami to końcówka IV w. (375 r.), gdy większość Gotów opuściła raczej tereny Polski, niektóre z postaci w obydwu poematach pochodzą z VI w.

Bitwa rozpoczęła się od prowokacji Gisura.  Ów podjechał do linii wojsk huńskich, których liczbę autor sagi określa na ponad 30 000 i rzekł:

"Strach niech ogarnie wasze szeregi.

Tchórzami są wasi wodzowie.

Wzniesione sa przeciw wam chorągwie.

Odyn jest waszym wrogiem".

Wybitny archeolog polski Witold Hensel przytacza w swej książce o starożytności ziem Polski następującą hipotezę, która stara się to wyjaśnić. Być może Hunowie najeżdzając Bałkany, usłyszawszy, że na północ od Karpat, żyje jeszcze liczna grupa pobratymców Gotów, musieli wysłać tam oddział, który miał zapobiec ewentualnej odsieczy. Co więcej znaleziska archeologiczne potwierdzają obecność Hunów na ziemiach polskich w V w. W wielu kopcach na terenie polski odnajdujemy elementy uzbrojenia huńskiego.
Z perspektywy słowianofilów, niezwykle ciekawą tezę opracował Tadeusz Lewicki. Otóż Widsith jest poematem, który wykorzystał bohaterów sag skandynawskich i germańskich, ale dzieło opowiada tak naprawdę o walkach Słowian z Awarami. Hraeda to tak naprawdę Chrobaci, pod nazwą Hunów zaś występują Awarowie, którzy w swej etnogenezie rzeczywiście wchłonęli niedobitki Hunów w VI w. Widsith opisywałby więc jeden z epizodów powstania Słowian pod wodzą Samona przeciw zwierzchnictwu Awarów. Według Gerarda Labudy ośrodkiem powstania były Morawy i Czechy, jednak wędrujący na południowy zachód Serbowie i Chrobaci mieli swój znaczny udział w pokonaniu Awarów. Czy tego rodzaju literackie przesunięcia wydarzeń historycznych są możliwe? Saksogramatyk na ten przykład, który znał Herwarasage znanego nam Ormara/Wyrmhera zrobił Olimarem królem Gordu (czyli Nowogrodu Wielkiego) I przesunął Ruś całą do obozu Hunów. Mamy więc z czasów niewiele późniejszych świadectwo slawizowania wątków z Herwarasagi i Widsith. A przecież wiele ludów starożytnych czy średniowiecznych wykazywało swe antyczne pochodzenie np. Z Trojan (Rzymianie i Latynowie).
Na koniec warto przytoczyć pewną zapomnianą teorię Jana Czekanowskiego, obok Bronisława Malinowskiego najbardziej rozpoznawalnego w świecie polskiego antropologa. Czekanowski Jan uczeń szwajcarskiego antropologa Rudolpha Martina był twórcą diagramu Czekanowskiego używanego do dziś w wielu naukach ścisłych. Czekanowski. Był również slawistą, etnologiem oraz politykiem i dyplomatą (człnkiem KNP Romana Dmowskiego), który walnie przyczynił się do kształtu wschodnich granic II RP. Jako mistrz Szlomo Czortkowera przyczynił się również do powstania izraelskiej antropologii. Czekanowski twierdził, że rzeczywiście Skandynawowie mieli udział w tworzeniu polskiej państwowości, aczkolwiek nie byli oni wikingami. Chodzi właśnie o Gotów. Istnieje bowiem dla niego dowód w postaci materiałów kostnych – czaszek. Czaszki Gotów ze starożytności III w po Chr. Z Krymu posiadają bowiem niemal identyczny skład typów antropologicznych, jak czaszki odnajdywane w X I XII w. Na terenach Wielkopolski i Mazowsza. Skład antropologiczny północnej Polski nie zmienił się na przestrzeni dziesięciu wieków i to mimo emigracji Gotów, Gepidów i Wandalów w IV-V w. Czaszki ze Słabuszewa i z innych gróbów rzędowych na terenie Wielkopolski nie mogą należeć do wikingów. Tym ostatnim bowiem brak odpowiednich proporcji pewnych składników antropologicznych ze wschodu Europy a typowych dla Polski. Czaszki z X w. Z Wielkopolski i Mazowsza, różnią się też znacznie od czaszek wschodnich Słowian. Trudno więc na tej podstawie udowodnić, że Słowianie przybyli na te tereny znad bagnistych terenów Dniepru. Według Czekanowskiego, doświadczonego demografa, mała grupka plemion z niesprzyjających terenów podmokłych Polesia nie mogła w ciągu trzech wieków rozmnożyć się tak by zasiedlić pół Europy… Od Nowogrodu Wielkiego po Grecję.
Według Czekanowskiego pozostaje prosty wniosek: po emigracji Gotów i Wandalów w IV /V w. część tej ludności musiała pozostać na miejscu. Jak pokazująe archeologia była to mała część, gdyż ziemie nasze są prawie wyludnione w V-VI w. Teorię tę potwierdza odkrycie przez archeologów Kultury Sukow-Dziedzice, która rozciąga się na Pomorze, Maklemburgię, Łużyce, Dolny Śląsk i Wielkopolskę. Ceramika, sposób budowy domów, choć były gorszej jakości niż poprzednie kultury wielbarska i przeworska, to jednak są do nich podobne. Wykazują tendencje mieszane germańsko-słowiańskie. Ci strażnicy szlaku wiślanego, przyjęli słowiańską mowę, mogli przechować również tradycje państwowo-plemienne, które przekazali Polanom. Teoria ta nie ma nic wspólnego z tradycjami wielkoniemieckimi. Goci jako wschodni Germanie nie maja nic wspólnego ze współczesnymi Niemcami. Więcej ich wiąże z Wlochami, Francuzami z południa kraju, Hiszpanami.

Jak widać posługujemy się jedynie wątłymi hipotezami. Jedynie co możemy stwierdzić, to że Goci mieszkali na terenie Polski, że mogli stoczyć tu jakieś większe walki.


Łukasz Szlak 

czwartek, 3 listopada 2022

Zagubiona owca

Czwartek XXXI Tydzień Zw.

Dlaczego aniołowie w niebie cieszą się z jednego nawróconego grzesznika bardziej niż z pozostałych sprawiedliwych? Czemu Bóg ceni bardziej jedną sprawiedliwość nad inne? Odpowiedź na to pytanie jest następująca: nawrócony grzesznik jest o wiele bliżej zrozumieniu istoty Bożej sprawiedliwości niż zwyczajny religijny człowiek. I chodzi tu o Bożą sprawiedliwość, nie ludzką. Tą sprawiedliwość, która właściwie bliska jest pojęciu miłosierdzia Bożego.

W Summie Teologii św. Tomasz z Akwinu w Zagadnieniu 21. art 3. ad. 4, mówi, że miłosierdzie Boże jako dar, działanie na rzecz cierpiących jest dopełnieniem sprawiedliwości. Ponadto warto zaznaczyć, że takie terminy hebrajskie jak hen, hesed, tzadik (sprawiedliwość), rahamin i inne są używane wymiennie odnoście Bożej Łaski. Sprawiedliwość, usprawiedliwienie jest Bożą Łaską. Czym różni się ona od sprawiedliwości opartej o nauczanie Prawa? Sens tej sprawiedliwości jest odległy od sprawiedliwości ludzkiej: każdemu po równo, to co wypracował, czy to co mu się należy. Definicje tej sprawiedliwości podają nam dwaj apostołowie: "Najdrożsi: Chrystus raz jeden umarł za grzechy, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was do Boga przyprowadzić” (1 P 3, 18); "Bóg okazał nam miłość przez to, że Chrystus umarł za nas, gdy byliśmy grzesznikami" (Rz 5, 8). To jest Boża sprawiedliwość inna od tej opartej o Prawo. To ostatnie służy wychowaniu jak mówi św. Paweł (Ga 3, 19-24). Zauważmy, że obydwaj święci: Piotr i Paweł doznali wielkiej łaski przebaczenia grzechu.

Oczywiście, nawrócenie z ciężkiego grzechu i niewoli zła, dopomaga w zrozumieniu czym jest łaska, usprawiedliwienie. Nie znaczy to bynajmniej by droga do tego wiodła tylko przez grzech. Istnieją inne przykłady: św. Jan Chrzciciel, Jan Apostoł, ci którzy byli wychowywani już przez Ducha Świętego.


x łszlak

piątek, 21 października 2022

Prognoza pogody

 (Homilia na piątek XXIX Tygodnia Zwykłego Łk 12, 54-59).

Dla Jezusa kairos, czyli czas zbawienia, czas sądu jest analogiczny do wyglądu nieba przy zmianie pogody. Ów wygląd "nieba i ziemi" jest oddany przez greckie słówko prosopon. Skoro znaki czasu mamy rozpoznawać niczym oblicze (prosopon) pochmurnego nieba, kluczową myślą, którą Jezus chce nam przekazać (przy owym poznaniu) jest powierzchowność, zewnętrzne cechy tego czasu zbawienia, czasu sądu, które możemy rozpoznać niczym pogodę. Słowo greckie prosopon było niezwykle ważne dla filozofii, teologii i kultury starożytnej. Może ono oznaczać maskę, oblicze a także... osobę (prospon można tłumaczyć przez łacińskie persona). Maski używane w antycznym teatrze były oznaczane właśnie tym słowem (imitowały osobowość bohatera). 

Z kolei słowo, którym oddano proces myślowy weryfikujący znaki czasu to 'dokimadzo' - sprawdzać, próbować, testować, Wywodzi się od 'dokeo' - myśleć, spodziewać się i 'dokimos' - akceptowalny, wart zaufania. Znaki czasu mogą być testowane, sprawdzane czy weryfikowane niczym prognoza pogody.

Daje nam to kilka myśli do rozważenia. Dla przestrogi ludzi, którzy tych znaków nie rozpoznają Jezus określa jako hipokrytów, obłudników. Dla nas jest to ważne o tyle, o ile żyjemy w czasach "apokaliptycznych". Nawiedziły nas już: choroba, wojna, gdzieś z dala czai się widmo głodu i śmierci. Jednak nasz stosunek do paruzji jest dwojaki. Jedni dogłębnie racjonalizują wydarzenia w świecie negując paruzję, wolą sprowadzić treści wiary do filozofii moralnej. Drudzy wyznając nastanie czasów apokaliptycznych robią z biblii (szczególnie Apokalipsy) i wiary katolickiej teorię spiskową.

 Czy jest jakieś stanowisko pośrednie nie odcinające się od zdrowego rozsądku, wierzące w paruzję, ale nie uciekające w odmęty absurdu?. Pierwsi chrześcijanie wyczekiwali paruzji lada dzień, lada miesiąc. W takim tonie pisane są Listy św. Pawła do Tessaloniczan. Z biegiem czasu Ci spośród chrześcijan, którzy postawili tę myśl jako naczelną i zasłaniającą pozostałe treści ewangelii, jako ultramontaniści i millenaryści zostali określeni heretykami.

Zobaczmy jednak, że perspektywa czasowa Boga to gr. kairos, nie chronos. Czas metafizczny, boski nie ludzki. I ten rodzaj czasu jest w tej ewangelii wymieniony. Jest to czas wyznaczony przez Boga, jakby wieczne teraz. "D z i ś, gdy usłyszycie jego głos, nie zatwardzajcie serc waszych" głosi psalm 95. To chwila teraźniejsza jest momentem mojego nawrócenia. Sąd Ostateczny tak naprawdę zaczął się już w momencie Pasji Chrystusa. Władca tego się już został osądzony (J16, 11). Moje życie, wydarzenia ze świata to jest wygląd chmury (prospon), nawrócenie zaś to moje rozpoznawanie, testowanie (dokimadzo) znaków czasu.


xłsz

poniedziałek, 1 sierpnia 2022

Duchowy ogląd

 Duchowy ogląd


(Homilia środa IV tygodnia Wielkiego Postu J 5, 9-19).


Uważny czytelnik Ewangelii Jana dostrzeże jak ważną rolę gra w tym dziele zmysł wzroku. Ujawnia się to przy epifanii Jana Chrzciciela, powołaniu apostoła Filipa czy w końcu w momencie docierania do prawdy o Zmartwychwstaniu. Patrzeć: blepo, horao, eidon. Wszystkie trzy greckie słowa pojawiają się w janowej relacji o pustym grobie i Zmartwychwstaniu. Przy czym dwa ostatnie łączyły się z rozumieniem i kontemplowaniem prawdy o zmartwychwstaniu. Słowa te są etymologicznie powiązane z naszymi polskimi słowami teoria i idea. Słowo blepo pojawiło się w momencie gdy apostoł Jan po prostu zobaczył prosty fakt - pusty grób oraz zwinięte oddzielnie płócien. Szczerze mówiąc, myślałem ze znajdę w dzisiejszej ewangelii, która mówi, że Syn widzi Ojca czyniącego, słowa horeo lub eidon. Że niby uda się jakąś fajną metafizyczyną teorię stworzyć do tej ewangelii. A tu zonk. Nie uda się.


A jednak jest to proste słowo blepo. I w sumie dobrze, to nam mówi że, Jezus widzi wprost Ojca działającego. Nie zmysłami, ale jednak bezpośrednio. Św. Augustyn czy Tomasz z Akwinu by zapewne powiedzieli, że jest to ogląd intelektualny, intuicyjny jak u aniołów. W każdym razie dobra nowina jest taka:, że Ojciec widzi naszą śmierć i chce nas od niej wybawić.


Motyw wzroku wielokrotnie pojawia się w Nowym Testamencie. Jezus mówi: “Światłem ciała jest twoje oko. Jeśli twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało będzie w świetle” (Łk 11, 34). I dalej: “Ten, kto we mnie wierzy, wierzy nie we mnie, lecz w Tego, który mnie posłał, Kto mnie widzi, widzi Tego, który mnie posłał” (J 12,, 44-45). O tzw. światłych oczach serca, które pozwalają dostrzegać Boża Chwałę, mówi św. Paweł: Ef 1, 18


Rzecz jasna w katolickiej teologii życie duchowe chrześcijanina jest odzwierciedleniem życia wewnętrznego Boga. To światło wiary pozwala nam na to. Ewangelista Jan pokazuje nam jak tego dokonać. Tak jak Syn widzi Ojca działającego, podobnie i my, tu na ziemi widzimy Chrystusa, a przez Niego i Ojca.

Esencję tego procesu znajdziemy w dialogu Chrystusa z apostołami Tomaszem (tym samym od słów: “jeżeli nie z o b a c z ę śladu gwoździ...”) i Filipem (cały dialog: J 14,1-14). 


Pierwszy na scenę wkracza niewierny Tomasz. Jezus mówi. “Znacie drogę dokąd Ja idę”. Używa tu słowa gr. oidate, jakby mówił: macie świadomość, pojęliście. Tomasz jednak chce sprecyzowania tej świadomości i celu wędrówki. Jezus odpowiada: Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem. Jezus sam jest drogą, nie wskazuje jakiegoś ezoteryczno-astralnego szlaku do nieba. Co więcej, nie jest jedynie przewodnikiem, jest celem tej pielgrzymki (Prawda i Życie). 


Jezus kończy rozmowę z Tomaszem stwierdzeniem: “Gdybyście mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście”. Poznanie o którym mówi Jezus, etymologicznie związane ze słowem gnoza (przy którego używaniu należy zachować ostrożność, odrzucając okultystyczne wątki i dualistyczne), oznacza umysłowe ujęcie poznania, ale także ogląd, wizję i zjednoczenie z poznawanym przedmiotem. 


Teraz na scenę wkracza apostoł Filip, dzięki któremu tajemnica wiedzy o Bogu zostanie uchylona:  “Pokaż nam Ojca”. Jezus mówi: “kto widzi mnie, widzi także i Ojca”. W tym wersecie jednak nie używa słowa blepo jak w 5 rozdziale, którego użył w stosunku do siebie. Tu używa słowa horeo. To samo słowo jest użyte w stosunku do św. Piotra, który ujrzał pusty grób. Jest to widzenie intelektualne, gdzie upewniamy się, dowiadujemy się czegoś, łączymy ze sobą fakty. Od słowa horao niedaleko nam do słowa tehoreo, które znaczy również patrzeć oraz kontemplować. To oczywiście daje skojarzenia z modlitwą, a przede wszystkim z wszelkimi formami modlitwy myślnej. 


My jako ludzie nie możemy sami z siebie nic o Bogu wiedzieć. “Boga nikt nigdy nie widział” (J 1, 18). Dopiero Jednorodzony Syn nas o nim pouczył. Słowa J 14, 11 o wierze: “wierzcie mi, że ja jestem w Ojcu, a Ojciec we mnie”,  sugerują, że na tym właśnie polega cnota katolickiej wiary. Na tej Drodze patrzymy, poznajemy a w konsekwencji poszerzamy świadomość. Przez drogę wiary Chrystus w twoim życiu weryfikuje się jako Prawda, na końcu zaś osiągniemy Życie.