wtorek, 27 sierpnia 2024

O prostowaniu dróg. (Homilia na II niedzielę adwentu rok b).

 Jak jest napisane u proroka Izajasza: "oto Ja posyłam wysłańca mego przed Tobą; on przygotuje drogę Twoją. Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie dla Niego ścieżki" Tak zaczyna się dzisiejsza Ewangelia od proroctwa Izajasza. W związku z tym pojawiają się dwa pytania: co to znaczy chadzać ścieżkami Pana? Co to znaczy je prostować?

Zacznijmy od Księgi Rodzaju, przy okazji opisu dwóch świętych patriarchów: Henocha i Noego pojawia się tam czasownik wayyit-hallek-et ha Elohim -chodził razem z Panem, czy też chodził w przyjaźni z Panem. Zadni poprzedni, ani następujący patriarchowie Starego Testamentu nie mają takiego określenia przy swoim imieniu. A pamiętajmy, że Henoch był pierwszym mistykiem, nie umarł został zabrany do nieba przez Boga. Noe był z kolei jedynym sprawiedliwym wśród zepsutych pokoleń przedpotopowych. Wayyit-hallek - jak możemy się domyślać - nie oznacza po prostu zwykłego chodzenia. Jest to - jak określają egzegeci - bardzo intymna relacja przyjaźni. To słowo wszak wyrosło w kulturze Beduinów współczesnych Abrahamowi, gdzie w długich, niebezpiecznych podróżach przez pustynię, to przyjazne wędrowanie naprawdę miało wielkie znaczenie. Dla nas oznacza to głębię naszej modlitwy, przez którą Pan towarzyszy nam w codziennym życiu.
Bardzo ciekawy opis drogi Pańskiej zawiera komentarz Orygenesa do Księgi Liczb. "Musimy zatem wyjść z Egiptu porzucić świat, jeśli chcemy służyć Panu. [...] porzucić świat nie w sensie miejsca, lecz duchowo, nie poprzez udanie się w drogę, lecz przez rozwijanie się w wierze". Wyjście z Egiptu Orygenes rozumie jako zwrócenie się duszy ku zasadom duchowym, " wydaje się, że wyszedł z Egiptu i przybył na pustynię, to znaczy do takiego stylu życia, w którym w ciszy i spokoju ćwiczy się w prawach Bożych i zostaje wtajemniczony w nauki niebieskie". Orygenes porównuje to również do wyjścia Abrahama z ziemi chaldejskiej, z ziemi gdzie ludzie wierzą w kierownictwo gwiazd. Człowiek wierzący wychodzi więc spod kurateli demonów rządzących gwiazdami i zostaje w pewien sposób sam wywyższony ku gwiazdom. Zatem synowie Izraela wychodzą z Egiptu i przybywają do Sichot, Sochot (właściwie: Sukkot) znaczy tyle co namioty: "dusza oddala się od ziemskiego zamieszkania
i wie, że wędrując i odbywając podróż powinna zamieszkać w namiotach, aby, jak gdyby postawiona pod bronią, mogła łatwo
i swobodnie stawić czoła tym, którzy knują przeciw niej podstęp". Następnie przybywają do Butan, które Orygenes tłumaczy jako rozwój cnót. Te zaś zdobywa się w ćwiczeniach i w znoju. Wędrowiec nasz zstępuje do tych, którzy przebywają w głębinach i na nizinach, nie po to, aby się tam zatrzymać, lecz przybywa tam by odnieść zwycięstwo. Dalszy schemat tej wędrówki wygląda następująco:
Z Irot przybywają do Mara, Wody Goryczy, które to miejsce tłumaczymy jako próbę, czas próby. Również i pobyt w Sin Orygenes tłumaczy jako próbę, zwłaszcza czas nauki rozeznawania duchów. Z Sin przybywają do Rafaka, co znaczy zdrowie. Z Rafaka do Halus co się tłumaczy jako trudy. Dusza zdrowieje duchowo nie po to by mogła już spocząć, lecz by podjąć dalszy trud. W Refidim i na SYnaju dusza zyskuje Prawo i osąd duchowy wszystkiego. Następny cel to Kibrot-Hattawa, Groby Pożądliwości. Po takim czasie walk duchowych wierzący zyskuje spokój od zmysłów (por. Ga 5, 17). Kolejnym interesującym miejscem jest Aszerot: "Przedsionki" lub "Szczęście". Ressa jest ostatnim miejscem prób, które nie ustają, mimo coraz większej doskonałości. Tara to widok zdumienia spowodowany poznaniem Bożych tajemnic. Ważną przystanią będzie Mateka - "Nowa Śmierć", ta która oznacza zanurzenie w śmierci Chrystusa (chrzest) (por. 2 Tm2, 11). Nasza podróż kończy się nad rzeką Jordan w miejscach Nabau (Nebo) i Abarim, które to miejscowości Orygenes tłumaczy jako grę słów: "Przejście" i "Odejście". Skoro dusza przewędrowała przez wszystkie cnoty i wzniosła się na szczyt doskonałości, przechodzi już i odchodzi ze świata - tak jak napisano o Henochu: nie można go było znaleźć, bo Bóg go zabrał (Rdz 5, 22)".
Jeżeli jeszcze uściślimy fakt, że słowo z dzisiejszej Ewangelii: prostować ścieżki - czyli euthais, w oryginale może znaczyć: prosto, bezpośrednio, blisko to konkluzja jest jasna. Każdy wierzący musi postawić sobie jako cel odwzorowanie trudów wędrówki przez tę pustynię życia. W tym wszystkim oczywiście pamiętajmy, że Jezus mówi wprost: Ja Jestem Droga (J 14, 6), Jak to pięknie podsumowują ostatnie wersy z dzisiejszego Psalmu: "Sprawiedliwość będzie kroczyć przed Nim,
a śladami Jego kroków zbawienie". Ps 85, 14.

Celem tej drogi, wędrówki jest zbawienie.

ks. Ł. B. Szlak

Shalom Alejchem. (Homilia na czwartek I tydzień adwentu).

 Historia Zbawienia w gruncie rzeczy to dzieje wojny Jerozolimy z Babilonem, jeżeli ktoś chce wgłębić się w temat musi sięgnąć do Państwa Bożego św. Augustyna: ”Dwie miłości więc powołały dwa państwa: miłość własna, posunięta aż do pogardy Boga, powołała państwo ziemskie; miłość Boga zaś posunięta aż do pogardzania sobą, powołała państwo niebieskie. Pierwsze szuka chwały w sobie, drugie w Panu” Pan Bóg sprawił, że Babilon urósł w potęgę, Pan Bóg sprawił, że Babilon upadł już dwa razy (por. Rdz 11; Dn 5). Pan Bóg dopuści na końcu czasów, że ta bestia babilońska naigrywając się z Chrystusa powstanie z martwych. Lecz to również Pan Bóg Mocny sprawi ostateczny upadek Wielkiego Babilonu (por. Ap 17-18) i strącenie bestii babilońskiej do Otchłani: On [...] upokorzył miasto niedostępne, upokorzył je aż do ziemi, sprawił, że w proch runęło. Podepcą je nogi, nogi biednych i stopy ubogich” (Iz 26, 5-6).

W kontraście do Babilonu występuje Niebieskie Jeruzalem: "Mamy miasto potężne, On jako środek ocalenia sprawił mury i przedmurze. Otwórzcie bramy! Niech wejdzie naród sprawiedliwy" (Iz 26, 1-2).

Z kolei Ewangelia na dzisiaj tj. 7 grudnia mówi o pełnieniu Woli Bożej i wypełnianiu słów Zbawiciela. Jak możemy to połączyć z pierwszym czytaniem o budowie silnego miasta warownego? Zacznijmy od podstaw: "ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie" (Mt 7, 21). Czy wobec tego chodzi drobiazgowo o całe Kazanie na Górze? Realizację każdego zdania z osobna? W pewnym sensie tak, ale droga do tego jest prostsza niż nam się wydaje po przeczytaniu wszystkich rad ewangelicznych Jezusa z Mt 5-7.

Ewangelia Jana wyjaśnia w sposób prosty: "Oni zaś rzekli do Niego: "Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali działa Boga?" Jezus , odpowiadając, rzekł do nich: "Na tym polega dzieło Boga, abyście wierzyli w Tego, którego On posłał"(J 6, 28-29). Wiara z serca płynąca jest więc fundamentem, dosłownie Skałą (zob. znaczenie słowa Amen).
Tę Skałę, na której jest i pałac dawidowy i Świątynia Pana, potrzeba otoczyć murem i przedmurzem. To dlatego Pan Jezus mówi: "Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale" (Mt 7, 2). Polskie tłumaczenie 'wypełniać' jest w sumie takie sobie. W kontekście pierwszego czytania o wiele lepiej sprawdziłoby się słowo techniczne, zgodnie zresztą z oryginałem, gdyż użyte tu słowo greckie 'poieo', znaczy właśnie tworzyć, budować, konstruować. Duch Święty wypowiada do nas myśli, słowa, loghos, to co my katolicy zwiemy łaską stworzoną. One na wzór Loghosu (Słowa, którym jest Chrystus) są w nas fundamentem, duchem, który trzeba oblec w ciało. Są Świątynią, którą trzeba otoczyć murem i przedmurzem. Jest to szalenie ważne, zwłaszcza w kontekście tego, że adwent jest przygotowaniem na Boże Narodzenie, na Wcielenie Słowa, opisane w Prologu św. Jana, który jest często czytany w oktawie Bożego Narodzenia, zaś na starej mszy trydenckiej był czytany niemal codziennie.
Rzecz jasna, każdy z wierzących powie, że nie jest łatwo wypełniać słowa Jezusa, nawet jak dorobimy do tego symbolikę jak wyżej, nadal będziemy upadać w grzech, a nasza wiara to budowanie domu na piasku. Prorok Izajasza w pierwszym czytaniu również podpowiada nam co jest niezbędne do takiej budowy. Kościół jest tam opisany następująco: "jego charakter stateczny Ty kształtujesz w pokoju, w pokoju, bo Tobie zaufał". A więc, człowiek wierzący, nawrócony tzw. pierwszym nawróceniem z grzechów ciężkich winien kształtować w sobie następujące łaski: po pierwsze stałość, po drugie ufność i w konsekwencji pokój. Są one niczym zespół inżynierów duszy. Jedynie stałośc wiary, wierność (owoc Ducha Świętego) pozwoli Tobie bracie, siostro na wypełnienie słów Chrystusa.

x łukaszszlak

Syjon a Synai - rzecz o dosłownym przenoszeniu gór przez wiarę. (Homilia środa I tydzień adwentu).

 Myślą przewodnią dzisiejszych czytań liturgicznych jest góra, na której dokonuje się zbawienie ludów. Pierwszą górą jest Syjon. Jednak zbawienie (którego obrazem jest uczta) nie jest tam ograniczone wyłącznie do Judy czy Izraelitów: „Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę […] Zedrze On na tej górze zasłonę zapuszczoną na twarz wszystkich ludów, i całun, który okrywał wszystkie narody: raz na zawsze zniszczy śmierć” (Iz 25, 6-8a). Stanie się na końcu czasów, że góra świątyni Pańskiej stać będzie mocno na szczycie gór i wystrzeli ponad pagórki, wszystkie narody do niej popłyną, mnogie ludy pójdą i rzekną: Chodźcie, wstąpmy na górę Pańską do świątyni Boga Jakuba […] Bo prawo wyjdzie z Syjonu (Iz 2, 2- 3). Za literaturą egzegetyczną moglibyśmy stwierdzić, że Syjon i Przymierze na nim uczynione stoi w kontraście do Synaju. Syjon jest synonimem Łaski, Synaj Prawa.

Na Synaju jak pamiętamy tablice kamienne Prawa zostały nadane dwukrotnie: przed kultem Złotego Cielca i po nim, gdy okazało się, że wielokrotnie doświadczeni ludzie wiary, nadal są ludem twardego karku. Pierwsze tablice były pisane palcem Bożym (Wj 31, 18) i to właśnie one, tablice Prawa w „Bożej interpretacji”, spisane i objaśnione, zostały przez ludzkie bałwochwalstwo zniszczone (Wj 32, 19). Drugie tablice kamienne zostały spisane już przez Mojżesza bezpośrednio (Wj 34, 27), a więc i objaśniane za pośrednictwem ludzkim ze stosowną surowością (por. Ga 3, 19-24). Drugie Prawo, zostało przez Opatrzność ograniczone tylko dla Ludu Wybranego, chociaż są i tacy, którzy uważają, że tak nie było pierwotnie. Midraszowe interpretacje zwane dimus parresia Rabbiego Isamela Mekhlity, mówią, że dlatego Tora była dana poza ziemią Izraela na otwartej pustyni, aby żaden naród nie miał wymówki, że nie miał do niej dostępu. Widzimy tu uniwersalizm zbawienia w czystej postaci i to w judaizmie w II po Chr. Być może w jakiś sposób odpowiadający wyzwaniom stawianym przez z gruntu uniwersalistyczne chrześcijaństwo.
Wreszcie zapowiedź tego, że to właśnie Jezus przychodzi zadośćuczynić starożytnym proroctwom widzimy w Ewangelii o rozmnożeniu chleba: On jednoczy tłumy (ludy przez swe działanie). Liczba siedem daje nam na myśl cykl tygodniowy wieńczony przez odpoczynek szabatu i tenże odpoczynek jest dosłownie realizowany przez karmienie tłumu siedmioma chlebami. W sposób dobitny podkreśla to dzisiejszy Psalm 23 i jego początkowe wersety:

"Pan jest moim pasterzem,
niczego mi nie braknie.
Pozwala mi leżeć
na zielonych pastwiskach.
Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć,
orzeźwia moją duszę.

Liczba dwa, w której podane są ryby też przez wypełnienie Prawa miłością podaje nam jego pierwotną treść zniszczoną przez gniew Mojżesza. Pamiętajmy też, że ryby w symbolice biblijnej oznaczają też narody, wiernych. W taki sposób myśl zawarta pierwotnie na jednej górze zostaje przeniesiona na górę rozmnażanie chleba a następnie na Syjon, gdzie dokona się zbawienie.

xłszlak

Czas na figi (Hommilia piątek XXXIV tydzień zw.)

 Drzewo figowe ma bardzo bogatą symbolikę w Piśmie Świętym. To właśnie z drzewa figowego pierwsi ludzi utworzyli przepaski zakrywając swój wstyd wzajemny po grzechu pierworodnym. Pod drzewem ligowym siedział apostoł Natanael, gdy szczerym sercem modlił się do Boga. Tak figowiec jest od początku Pisma związany z pokutą. Dzisiaj Jezus mówi: „Spójrzcie na figowiec i na wszystkie drzewa. Gdy widzicie, że wypuszczają pąki, sami poznajecie, że blisko już jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie te wszystkie wydarzenia, wiedzcie iż blisko jest królestwo Boże”. (Łk 21, 29-31). Dlaczego akurat figowiec pojawia się w miejscu mowy Jezusa o Dniu Sądu?

Figowiec trzeba rozpatrywać w kontekście dwóch innych fragmentów Pisma, w których pojawia się to drzewo.

Pierwsze to Łk 13, 6-9: Opowiedział im następującą przypowieść: «Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: "Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia?" Lecz on mu odpowiedział: "Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć"».

Właściciel trzy lata czekał na owoce, ogrodnik doradził mu okopać je i nawozić i czekać na owoce. Jeśli dodamy prosty fakt, że pierwsze owoce ukazywały się na późną wiosnę, otrzymamy łączny czas: Trzy i pół roku – czyli słynne danielowo-apokaliptyczne: czas, czasy i połowę czasów. Okres, który zazwyczaj oznacza w Apokalipsie św. Jana próbę, pokutę, ucisk wierzących.

Wreszcie trzeba dodać następujący fragment z innej Ewangelii, gdzie Jezus przeklina drzewo figowe: Mk 11, 12-14: "Nazajutrz, gdy wyszli oni z Betanii, uczuł głód. A widząc z daleka drzewo figowe, okryte liśćmi, podszedł ku niemu zobaczyć, czy nie znajdzie czegoś na nim. Lecz przyszedłszy bliżej, nie znalazł nic prócz liści, gdyż nie był to czas na figi. Wtedy rzekł do drzewa: «Niech nikt nigdy nie je owocu z ciebie!» Słyszeli to Jego uczniowie". Działanie Jezusa wydaje się irracjonalne, gdyż czas zbliżającej się Paschy, nie był czasem owocowania figowca (te pojawiają się w czerwcu). Przekleństwo, które rzuca Jezus staje się dopiero zrozumiałe w kontekście poprzedniego wspomnianego wersetu i faktu, że figowiec i jego owoce bardzo często w Starym Testamencie oznaczał Izraela (Oz 9, 10). To jest tak naprawdę smutna prawda, o tym, że człowieka może przespać, zaniedbać swoje nawrócenie (warto przypomnieć, że wedle naszych małych katechizmów od komunii odkładanie nawrócenia do starości jest jednym z klasycznych przykładów grzechu przeciw Duchowi Świętemu).

Słowa Jezusa odnośnie figowca wypełniły się całkowicie odnośnie świątyni, Jerozolimy i narodu Izraela. Nie przeminie to pokolenie, aż się wszystko stanie”. Jerozolima została zniszczona zgodnie z zapowiedzią, ale Paruzja nie nadeszła, pokolenie, które to przeżyło już nie istnieje dawno - czy Jezus się pomylił? Niekoniecznie jest tu użyty czas nieistniejący już w językach indoeuropejskich: aoryst. który oznacza nieograniczoność. Czas Sądu zaczął się i trwa, Bóg nie jest ograniczony niczym, każdemu daje odpowiednią ilość czasu. 

ks. Łsz.

Szczęście - geneza. Komentarz Czwartek II Tydzień Wielkiego Postu

 Cała dzisiejsza liturgia słowa mówi o dwóch drogach człowieka.


"Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku [...]

Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu, i Pan jest jego nadzieją". (Jr 17, 5-6)

Szczęśliwy człowiek, który [...] w Prawie Pańskim upodobał sobie. (Ps 1, 1-2). "Co innego grzesznicy: są jak plewa, którą wiatr rozmiata.

Albowiem droga sprawiedliwych jest Panu znana,
a droga występnych zaginie" (Ps 1, 5-6).
Bogacz i ubogi Łazarz,

Łono Abrahama i Gehenna w Ewangelii...

Pismo Święte nieustannie mówiąc o człowieku mówi o jego przeznaczeniu, które może się wypełnić zgodnie z Bożym wezwaniem do świętości, ale które może równie dobrze zostać zaprzepaszczone. Nawet pierwsze karty ksiąg biblijnych mówią o tym: Drzewo Życia, Drzewo Poznania Dobra i Zła. "Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście" (Pwt 30,15). Sięgniejmy do naszych małych katechizmów: "rzeczy ostateczne człowieka: śmierć, sąd Boży, niebo albo piekło". Ewangelia w kontrastach przedstawia losy Bogacza i Łazarza. Ten pierwszy cierpi męki piekielne, za to że za życia w odstatku nie zwrócił uwagi na biednego. Najgorsza do przyjęcia jest konkluzja Ewangelii: "Odpowiedział mu: „Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby ktoś z umarłych powstał, nie uwierzą”. Jest to oczywiście wielka tajemnica zatwardziałości ludzkiego serca. Jan Szkot Eriugena, który komentował Księgę Rodzaju w dziele "O naturze" nazwał drzewo poznania dobra i zła mianem Gnosthon, tajemnica, która niosła poznanie czyli gnozę. Jednocześnie człowiek wybierając gnozę, utracił dostęp do drzewa życia. W myśli greckiej poznanie, gnoza jest nie tylko intelektualnym przyswojeniem informacji, wiedzy, ale też zjednoczeniem z poznawanym bytem. Człowiek poznając dobro czy zło powoli jednoczy się z nim. Jest to więź na tyle intymna, że w Biblii słowo 'poznać' może znaczyć również obcowanie płciowe. W tajemnicę tę nie warto się zagłębiać - przekracza ona możliwości naszego rozumowania.

Dla nas wierzących zagadnieniem naczelnym nie jest zagłębianie się w tajemnicy potępienia dusz, ale w tajemnicy nagrody wiecznej po tym życiu. I w tym miejscu wielkim pocieszeniem jest psalm, który scala liturgię słowa: Szczęśliwy człowiek...". Warto wspomnieć, że cała Księga Psalmów jest podzielona na pięć ksiąg wzorem Tory. Nasz Psalm 1 jest więc jakby pierwszym rozdziałem księgi Genesis, zobaczmy, że zaczyna się od słowa Szczęśliwy (Błogosławiony). Co ciekawe słowo berakah (błogosławieństwo) posiada ten sam rdzeń co czasownik bara (tworzyć), który występuje na początku Księgi Rodzaju. Zupełnie jakby Bóg chciał człowiekowi przekazać, że na pierwszym miejscu dla Niego stoi szczęście człowieka.

Ks. Łukasz Szlak
https://priestarche.blogspot.com/.../u-zrode...

Iść za Nim. Komentarz na czwartek po popielcu.

 Wedle teologii św. Augustyna są na świecie dwa rodzaje dóbr: frui oraz uti. Te które należy pożądać - dobra duchowe i te których należy używać - materialne. Ze względu na grzech pierworodny moc intelektu i wolnej woli została krańcowo osłabiona, człowiek nie jest w stanie rozpoznać właściwych dóbr, które powinien pożądać i delektować się nimi. Zamiast duchowych, pożąda i delektuje się materialnymi, co rodzi w nim zło, brak w bycie.


Z powodu grzechu pierworodnego nie jesteśmy przeto w stanie, sami z siebie, wypełnić nakazu Mojżesza z dzisiejszego czytania: „Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście. Ja dziś nakazuję ci miłować Pana, Boga twego, i chodzić Jego drogami, zachowywać Jego polecenia, prawa i nakazy, abyś żył i mnożył się, a Pan, Bóg twój, będzie ci błogosławił w kraju, który idziesz posiąść” (Wj 30, 15-16). Tak naprawdę bodajże tylko patriarchowie Henoch i Noe, zostali w Biblii określeni jako ci, którzy chodzą drogami Pana. Nikt z Izraelitów nie był w stanie chodzić tylko i wyłącznie drogami Pana, wszyscy i tak grzeszyli.

Psalm 24 mówi: Kto wstąpi na górę Pana,
kto stanie w Jego świętym miejscu?
Człowiek o rękach nieskalanych i o czystym sercu,
który nie skłonił swej duszy ku marnościom
i nie przysięgał fałszywie.
Taki otrzyma błogosławieństwo od Pana
i zapłatę od Boga, Zbawiciela swego.
Takie jest pokolenie tych, co Go szukają,
co szukają oblicza Boga Jakubowego.
Bramy, podnieście swe szczyty
i unieście się, prastare podwoje,
aby mógł wkroczyć Król chwały. (Ps 24, 3-7).

Dlatego Jezus w Ewangelii mówi, że uczeń powinien iść z a N i m. Zaprzeć się samego siebie. Tylko Jezus człowiek bez grzechu, człowiek, który zna to co w górze, to co niebieskie, który zna Ojca, jest w stanie wytrwać na drodze do błogosławieństwa i życia. W nim wreszcie jest obraz prawdziwego człowieka, który w nas mieszka na mocy sakramentu chrztu i ma wrastać przez wiarę. Dlatego mamy odrzucić nasze ja (ego) gdyż jest ono zafałszowane przez grzech pierworodny. W Jezusie Chrystusie Nowym Adamie jest pełnia człowieczeństwa i pełnia naszej osoby.  

Ks. Łukasz Szlak

Straż serca. (Homilia na sobotę XXXIV tydzień Okresu Zwykłego).

 "Jezus powiedział do swoich uczniów: "Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie spadł na was znienacka jak potrzask" (Łk 21, 34). Co znaczy, że mamy uważać? Jak katolik powinien to czynić? Jak winien czuwać i modlić się w każdym czasie?


Obecnie mamy wiele propozycji modlitwy nieustannej, dostosowanej nawet do życia w świecie. Tymczasem warto zwrócić uwagę na kontekst kulturowy słowa: uważajcie (gr. prosechete). Jak zaznacza wybitny francuski filozof i historyk Pierre Hadot, słowo prosoche jest jednym z podstawowych terminów dla filozofii stoickiej.

Ta uwaga wiąże się z ćwiczeniem pamięci (meme) i medytacją (melete). Warto zaznaczyć jednak, że Grecy i Rzymianie inaczej rozumieli medytację. Podczas, gdy we współczesnym świecie kojarzy nam się medytacja ze wschodnimi technikami mantrowania, w starożytności melete (meditatio) to było ćwiczenie retoryczne, przyswojenia tekstu, także proste uważne czytanie. Bliżej jest więc tej medytacji do tego co w Kościele Katolickim określamy jako rozmyślanie, czy też medytacja chrześcijańska. Jest to więc medytacja typu dyskursywnego, brak w niej koncentracji na powtarzaniu jednej sylaby czy zdania, co jest charakterystyczne dla hinduizmu i buddyzmu (Warto zaznaczyć, że do 6. Szlachetnych prawd Gautama Budda doszedł przez dyskurs właśnie).

Melete polega np. na rozmyślaniu o trudach życia, świata, aby nie być zaskoczonym gdy przyjdą na nas. Choroba, cierpienie, śmierć, bieda. Wszystko to i tak nie zależy od nas, a przyjdzie na nas. Nie jest to wszystko złem, jak stwierdzą uczniowie Zenona z Kition. Człowiek przez taki dialog ze sobą, drugim, pisanie, czytanie porządkuje wewnętrznie swoje myśli. Jest to w pewnym sensie terapia słowem. Warto zaznaczyć, że podobne podejście możemy spotkać u św. Augustyna w dziele "O Porządku". Zło nie istnieje, stwierdzi Augustyn, ze względu na to, że ostanie słowo będzie miała Boża Opatrzność, która wiedzie wszystko do dobra.

Podobne ćwiczenia praktykowali epikurejczycy i neoplatonicy.Wraz z przejęciem filozofii klasycznej przez chrześcijan, ćwiczenia te zostaną ochrzczone. Św. Klemens z Aleksandrii (II w po Chr.) czy Diadoch z Fotyki używają w swoich pismach pojęcia prosoche, jako istotnego elementu życia duchowego. Dla św. Bazylego Wielkiego prosoche będzie już związane z czymś co my znamy jako rachunek sumienia codzienny. Chrześcijanie określali prosoche jako straż serca, co oczywiście ma konotacje biblijne. Dojrzałą formę zyska on oczywiście u św. Ignacego z Loyoli (XVI w.) w "Ćwiczeniach Duchownych". Pozwolę sobie zacytować:

Rachunek sumienia "zawiera w sobie trzy pory i dwukrotne rachowanie się z sobą

Pora pierwsza: Rano, zaraz przy wstawaniu z łóżka, powinien człowiek postanowić sobie wystrzegać się pilnie tego określonego grzechu lub tej wady, z której chce się poprawić i wyleczyć.

Pora druga: Po obiedzie. Powinien człowiek prosić Boga o to, czego chce, a mianowicie o łaskę przypomnienia sobie, ile razy upadł w ten grzech określony lub w tę wadę, i o łaskę poprawy na przyszłość. Potem niech zrobi pierwszy rachunek sumienia, żądając od swej duszy zdania sprawy z tej rzeczy określonej i postanowionej, tj. z tego, z czego chce się poprawić i wyleczyć. Niech zatem przechodzi w myśli godzinę po godzinie lub poszczególne pory dnia, poczynając od godziny wstania aż do godziny i chwili tego rachunku sumienia, i niech zaznaczy na pierwszej linii podanego niżej rysunku tyle kropek, ile razy upadł w określony grzech lub w wadę. Następnie niech ponownie postanowi poprawić się aż do najbliższego rachunku sumienia, który ma odprawić.

Trzecia pora: Po kolacji. Odprawi się drugi rachunek sumienia podobnie przechodząc godzinę po godzinie od pierwszego rachunku aż do obecnego. Na drugiej linii tegoż rysunku zaznaczy się tyle kropek, ile razy upadło się w określony grzech lub w wadę" (ĆD 24-26).

Niby tak niewiele, ale trzeba przyznać, że to właśnie dzięki tej metodzie jezuici doszli do tak wielkiego znaczenia. Dziś uczą rachunku sumienia nawet biznesmenów. Św. Ignacy po swym nawróceniu i pozbyciu się skrupułów czynił rachunek sumienia co godzinę... Dla nas ta krótka refleksja nad swoim życiem trzy razy w ciągu dnia w zupełności wystarczy. "Ów" Dzień nas nie zaskoczy.

xłszlak

źr.

https://priestarche.blogspot.com/.../uwaga-homilia-na...