Mam sprzed lat znajomego, który szalenie interesował się neopogaństwem, słuchał muzyki, którą określa się bodajże jako viking metal. Coś tam się parał okultyzmem i raczej nic wspólnego z katolicyzmem nie miał. Nie interesowała Go Biblia. Jedno co na mnie zrobiło wrażenie i co mi zapadło w pamięć to to, że powiedział iż wierzy w potęgę Maryi i jej istnienie, bo doświadczył jej działania i protekcji. Pozdrawiam Go - być może to przeczyta.
Fenomen Maryi jest niesamowity, przekracza również ramy formalne naszej religii. Dla jednych Maryja jest kojarzona z czymś przaśnym, wstydliwym, aintelektualnym. Dla drugich Maryja to głębia kontemplacji, nieodłączna mistrzyni mistyki i towarzyszka wzrostu duchowego. Nawet 'bezbożnik' Józef Piłsudski, który kościoły II RP traktował instrumentalnie, konwertował na protestantyzm by zalegalizować swój konkubinat, do końca życia był przywiązany do Matki Bożej Ostrobramskiej.
Dlaczego Bóg dał Maryję swojemu ludowi? Nie wiem. Jestem tylko kapłanem rzymsko-katolickim, który o Bogu nic konkretnego nie wie. Dzisiejsze pierwsze czytanie daje nam pewna wskazówkę: zestawienie Maryi z Arką Przymierza. Jak wiemy z Biblii Arka była zbudowana z drewna akacjowego i ozłocona z zewnątrz. A wewnątrz niej były świadectwa przymierza: tablice z przykazaniami, laska arcykapłana Aarona i manna z nieba. I to jest obraz odnowionej ludzkiej natury przez Boga. Podstawę stanowi drewno - to co po prostu ludzkie, ale wzmocnione i ozdobione złotem (łaską). I w samym sercu Arki jest Nowe Przymierze - Chrystus.
xłszlak
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz