Sąd ludzki.
(Homilia na czwartek XXIII Tygodnia Okresu Zwykłego).
Chrystus mówi: „nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”. Oczywiście nie chodzi tu o zakaz funkcjonowania sądownictwa. Skończyłoby się to całkowitą anarchią. Racjonalnie rzecz biorąc nie chodzi również o absolutny zakaz czynienia jakichkolwiek ocen moralnych. Zobaczmy, że św. Paweł w 1 Liście do Koryntian wspomina o człowieku duchowym, który wszystko rozsądza na sposób duchowy i sam nie jest przez nikogo sądzony. Greckie słowo krino, czyli sądzić, jeżeli popatrzymy na jego etymologię, to łączy się ono z ideą dzielenia, separowania, wydzielania części z całości. Co takiego rozdzielamy? Co odłączamy? Można to porównać z błędem logicznym pars pro toto. Bierzemy część za całość. Odrywając grzech bądź wadę człowieka od całości jego osoby, charakteru, okoliczności i czynimy z tego główną charakterystykę człowieka. Jeżeli ktoś zgrzeszył bałwochwalstwem, zabójstwem, cudzołóstwem, kradzieżą widzimy go tylko lub w pierwszym rzędzie jako: bałwochwalcę, zabójcę, cudzołożnika i złodzieja godnego jedynie potępienia.
Tak też uczy Doktor Kościoła św. Franciszek Salezy: „sądy synów ludzkich są zuchwałe, ponieważ nie są oni sędziami jedni drugich, a wydając sądy przywłaszczają sobie władzę Chrystusa Pana. Są one zuchwałe, ponieważ główna złość grzechu zależy od intencji i rady serca, która dla nas pozostaje w ukryciu ciemności. Są zuchwałe dlatego, że każdy ma dość pracy w sądzeniu siebie samego, bez brania na siebie obowiązku sądzenia swego bliźniego. […] Czy więc nigdy nie można sądzić bliźniego? Nie, naprawdę nigdy” (Św. Franciszek Salezy, „Filotea”, s. 184-187).
Ale uwaga! Nie tylko oddzielamy ten grzech od osoby czyniąc z niego całość. Oddzielamy również tego konkretnego grzesznika, człowieka od nas, od żywego Kościoła, wtedy gdy sami mamy co nieco na sumieniu, nie chcąc przyznać się do tego i nie pracując nad formowaniem własnego sumienia (co jest jednym z głównych zadań katolika tu na ziemi). W tym właśnie sensie Chrystus mówi „nie sądź”. Katolik dąży do bycia człowiekiem duchowym, tym który rozsądza wszystko na sposób duchowy. Ma więc Boże widzenie, zwłaszcza dzięki intelektualnym Darom Ducha Świętego: Mądrości, Rozumu, Rady, Umiejętności. Jeżeli rozsądza na sposób duchowy, to znaczy, że ma widzenie intelektualne, widzi istotę każdego bytu. W greckim oryginale jest również zawarty przyrostek ana- krinei, przyrostek, który oznacza wstępowanie, ruch z dołu w górę. A więc możemy stwierdzić ostrożnie, że taki sąd duchowy przybliża człowieka ku Bogu, ku niebiosom, prze widzenie form bytów.
U górali jest taka piękna legenda zawierająca parafrazę tego nauczania Pana Jezusa o sądzeniu, związana z trzema jabłoniami, które wyrosły na Hali została nam przekazana przez polskiego pisarza K. Tetmajera. Kiedyś Pan Jezus wędrował sobie po Podhalu ze św. Piotrem Pawłem, napotkali zbójników, którzy kazali im się do nich przyłączyć, by nosili torby i ogień krzesali. Niestety szybko zostali złapani w karczmie i przyprowadzeni przed trzech sędziów, którzy zbójników przesłuchiwali:
„- Wyście kradli?
- My
- Wyście podpalali?
- My
- Wyście zabijali?
- My
[…] Co im sądzić? - pyta się ten nostarsy sędzia sędziego po prawej rency. A ten niewiele myślący pado:
- Śmierzć.
Co im sądzić? - pyta się ten nostarsy sędzia sędziego po lewej rency. A ten niewiele myślący pado:
- Śmierzć.
- Wy trze będziecie wisieć – pada nostarsy sędzia do zbójnikow- a wy dwa mozecie i sc do domu – zaś się obyrtnon do Pana Jezusa i Pietra Pawła. Świenty Pieter Paweł się zaroz z ławy porwał, iść gotowy, ale Pon Jezus się schylił i po podlodze palce pisał.
- Coz pises? - spytał się go główny sędzia […].
- Pisem was wyrok – pado Pon Jezus. - Jokoz to nas wyrok sędziowski po kurzu po podłodze palce pises?
A Pon Jezus dźwignon głowe i rzók:
- Coś wcora wiecór zrobieł?
Zbladnon tensędzia, jaze zbielał na twarzy, a Pon Jezus powiado:
- Głodnegoś kije ode drzwierzy twoik odegnał.
Pojźreli na niego jego dwa kolegowie i sytka w izbie, a Pon Jezus za s się do tego po prawej rency obzywo:
- Coś wcora wiecór zrobieł?
Zbladnon tensędzia, jaze zbielał na twarzy, a Pon Jezus powiado:
- Dziecko małe jeś bił, jaze krwiom zesło.
Pojźrał na niego jego kolega i sytka w izbie, a Pon Jezus za ssię do tego po lewej rency i gwarzi:
- Coś wcora wiecór zrobieł?
Zbladnon tensędzia, jaze zbielał na twarzy, a Pon Jezus powiado:
- Matke jeś własnom z domu wygnał.
Pojzeli na niego sytka w izbie. I stało się cicho w izbie sądowej, co jaz muhy brzęceć beło słychać.
[…] „A teraz ani zbojnikow nie mas, ani Pon Jezus po świecie nie hodzuje”.
(Legenda o Panu Jezusie i zbójnikach w: Kazimierz Tetmajer „Na Skalnym Podhalu”).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz